poniedziałek, 11 lutego 2008

Wikingowie

Moc sprawcza DBA jest ogromna – sięgnąłem wreszcie po zbiorową pracę pod redakcją J. Graham-Campbella o tytule „Wikingowie” (cykl Wielkie Kultury Świata) i doznałem przyjemnego uczucia, jakie towarzyszyć może znalezieniu sporych rozmiarów złotego samorodka.

Piszę wreszcie, bo leżała na półce kilka lat. Nadto pierwsze wrażenie przypomniało mi debatę sprzed lat, toczącą się na temat bezbarwności polskich podręczników oraz przystępności zagranicznych. Omawiana pozycja nie znajduje się oczywiście na liście zalecanej szkołom przez ministerstwo, niemniej w kategoriach przystępności przekazu zdobyłaby niezłą lokatę i spokojnie kwalifikuje się do miana rewelacyjnego podręcznika uzupełniającego.

Treść książki podzielona jest na cztery główne zagadnienia. Na początek dowiadujemy się, co nieco o pochodzeniu Normanów oraz geografii zamieszkiwanych przez nich, oryginalnie, ziem. Drugi z głównych rozdziałów traktuje szczegółowo o właściwej epoce Wikingów, trwającej ok. 300 lat. Na tych stronach znajdziemy opis codziennego życia, zwyczajów, pogańskich kultów, prawa, struktury społecznej i politycznej czy alfabetu runicznego. Poznamy strukturę wojskową, wojenne zwyczaje, tajniki metalurgii, architekturę warownych budowli, rodzaje uzbrojenia i wyposażenia. Część trzecia, to opis ekspansji Normanów w trakcie epoki wikińskiej – handlowej, wojskowej i demograficznej. Zasięg tychże jest oszałamiający: od wschodnich orientalnych kierunków (Rosja, Indie, Bizancjum), poprzez Europę Zachodnią (Wyspy Brytyjskie, Normandia i Bretania), po wulkaniczną Islandię, mroźną Grenlandię, aż do legendarnej niemal Winlandii (Ameryka Północna). Z kart tej części wynika jasno, czym kierowali się Normanowie, wyruszając z domu, jak słuszną i wyolbrzymioną wśród Europejczyków i Azjatów grozę budzili. Walcząc i handlując z resztą znanego świata brali czynny udział w wielkiej wymianie dziejowej. Z kolei czwarta i ostatnia część opowiada o końcu wikińskiej epoki. Wraz z ukształtowaniem się skandynawskich państw narodowych oraz przyjęciem chrześcijaństwa, czas Wikingów dobiega końca (XI wiek). Wpływ na to miały między innymi konsolidacja państwowości ruskiej (zatrzymanie ekspansji na wschód) czy zmiany klimatyczne (wymierające kolonie na Grenlandii w XV wieku). Pomimo tego, ślad, jaki pozostawili na niezmierzonych połaciach ziemi, pozostaje trwały, a recenzowana książka pozwala na jego lepsze poznanie i zrozumienie.

 Albumowy format „Wikingów” pozwala w pełni docenić przyjętą formę książki: kolorowe mapy, zdjęcia, ryciny – wszystko kapitalnie połączone z tekstem, który ilustrują. Z jednej strony wczytujemy się w główny tekst książki, z drugiej zaś mamy okazję przystanąć i przeczytać w osobnych zakładkach o konkretnych legendach, miastach, postaciach czy stanowiskach archeologicznych. Poziom strony wizualnej jest więc bardzo wysoki.

 Mocna i przystępna pozycja dla każdego – laika, historyka, archeologa czy zapaleńca, pokroju gracza DBA. Dla tych, którzy nie wiedzą, co oznacza słowo ‘wiking” jak i dla tych, których intryguje pojęcie ‘furthak’, ’papur’ czy ‘landnam‘. Polecam!

Adrian Stolarczyk  

sobota, 9 lutego 2008

Parszywa trzynastka

Dzisiaj przedstawiam najnowszy nabytek, część zapewne długo przez MiSiA oczekiwanej armii Prusów. Oczekiwanej, bo jak na razie jego Polacy w skali 25mm stoją odłogiem z powodu braku przeciwników. Dlatego też postanowiłem przyjść koledze w sukurs i zacząłem zastanawiać się nad kolejną armią. Początkowo mieli to być Litwini, jednak po przejrzeniu fanaticusa trafiłem na zdjęcia armii Prusów – bliźniaczo podobnej do armii Celtów itp. ludów z okresu Republiki i Cesarstwa Rzymskiego, z którymi niegdyś przychodziło mi stoczyć ciężkie boje. A jako, że nie zdarzyło mi się jeszcze zagrać armia złożoną z samych warbandów – postanowiłem zmienić swój wybór. Po bliższym zapoznaniu się z listą okazało się że armia pozwala na 4 krotny wybór między warbandem (3Wb) a elementem auxila(3Ax). Elementy teoretycznie (z wyglądu) niemalże identyczne. I tu pojawił się problem. Jak stworzyć elementy które będą się od siebie na tyle rozróżniać, żeby nie było nieporozumień na stole? Może różne kolory podstawek? Niee... ten pomysł jest raczej dziwny. Trzeba użyć różnych figurek, najlepiej odmiennych producentów! To jedyna słuszna droga. I tak trafiłem na stronę mojego ulubionego ostatnio producenta – Essex Miniatures. Wcześniej zdecydowałem, że elementy warband wykonam z figurek piechoty litewskiej firmy Old Glory (po konsultacjach z kolegą MiSiEm). Planuję wykonać pewne konwersje dotyczące uzbrojenia... ale to temat na inny wpis. A tymczasem wrócimy do zakupów. Do zamówienia dodałem 6 figurek włóczników, 6 figurek oszczepników, 3 figurki łuczników. Znów w ciemno, nie miałem czasu sprawdzać czego używali w walce średniowieczni Prusowie. Jak się jednak okazało, nie pomyliłem się wiele w stylu uzbrojenia, a same figurki są na tyle ogólne, że nie powinny aż tak bardzo razić ahistorycznością ;)

Jak widać na załączonym rysunku gromadka jest już posklejana. Pozwoliłem sobie pozmieniać co nieco uzbrojenie i pozycję. Mam nadzieję MiSiO, że Ci się spodobają. Tak nawiasem mówiąc, tą armię dedykuje właśnie specjalne Tobie, za Twoje zaangażowanie w import figurek z GB :) . Specjalne dla Ciebie też pomalowana będzie najlepszymi technikami jakich zdążyłem się nauczyć, żadnych półśrodków!

Co poniektórzy pewnie zastanawiają się dlaczego parszywa trzynastka w tytule, skoro na rysunku i w tekście można doczytać się 15 figurek?... Może znów ogłoszę konkurs, na to kto pierwszy zgadnie? Co Wy na to?... Wie ktoś? :).

czwartek, 7 lutego 2008

Stepie szeroki...

No i proszę, oto prezentuję wam mój niewielki i prosty obozik do armii Bułgarów. Pewnie niektórzy oczekiwaliby więcej pamiętając może mój obóz do armii Rzymu. Niestety! - nie byłem w stanie wymyślić nic lepszego i sensowniej tego zaplanować. I tak skończyło się na pomyśle MiSiA – kolejny raz zresztą – pojedynczy namiot, jakieś ognisko, najzwyklejszy koczowniczy obóz wśród stepu, otoczony bujną trawą i tylko nią osłonięty, gotowy do porzucenia lub złożenia w przeciągu kilku(nastu) chwil. Na środku zostawiłem pustą przestrzeń dla (całkiem sporego) elementu ciurów obozowych. W sumie muszę powiedzieć że ani obóz, ani ciury nie mają jakiegoś głębokiego sensu – niestety zostali zrobieni aby w miarę wpasować się w ogólny wygląd armii. Wątpię aby całość miała w historii jakieś potwierdzenie, za co miłośników tejże bardzo przepraszam. Ale jak to mówią -  czas to pieniądz. Na koniec dodam że przy okazji malowania namiotu odszedłem nieco od utartego dla armii schematu malowania i poćwiczyłem trochę używanie Glaze Medium firmy Valehjo. Muszę nadmienić, że działa świetnie – tworząc z dowolnej  farbki ink. Do tej pory zauważyłem, że zachowuje się nieco lepiej niż inki GW – szczególnie nie tworzy brzydkich ciemniejszych zacieków na krawędziach dużych powierzchni nim pokrytych. Więcej testów zamierzam przeprowadzić podczas malowania armii Prusów w skali 25mm – o niej już w kolejnym wpisie. Teraz już pozwolę wam pooceniać moje ostatnie dzieło. Niedługo po sesji pewnie pojawi się opis całej armii – a właśnie! Do wykonania został mi jeszcze ZOC na wzór moich zacnych kolegów z BZ. Wracam więc do kombinowania, bo z weną ostatnio u mnie kiepsko...

wtorek, 5 lutego 2008

Dawid i Goliat


Ahhh... znów wpisy na blogu się zakurzają! Czas najwyższy to naprawić. Dzisiaj będzie krótko, bo niewiele mam czasu – sesja w pełni – 5 egzaminów za mną, 3 przedemną. Walka na uczelni trwa – może nie tak emocjonująca i nierówna jak wymienionych w tytule bohaterów, ale jednak. Za to bedąc na chwilkę w domu udało mi się pstryknąć parę zdjęć wykończonej już cieżkiej kawalerii (a własciwie rycerzom) z armii Bizancjum. Masywna podstawka waży swoje razem z 6 figurkami jezdnych i wyglada naprawdę zacnie – to będzie mój Goliat na polu walki – pierwszy w mojej DBAowej karierze element Kn. Razem z nim prezentuję drobniejszy element lekkiej jazdy – czyli Dawid do pary. W ten oto sposób jakże zgrabnie połaczyłem tytuł tego wpisu z jego zawartością... własciwie to ten wpis jest tylko przykrywką, aby umiescić kolejne zdjęcia moich postępów w sieci :).  Dodam, że za tydzien postaram się opisać jak to powstał pewien obóz do pewnej armii... Tym samym zdradzam własnie, że oto armia Bułgarów została zakończona! Ale na pełen opis bedziecie jeszcze musieli cierpliwie poczekać....

piątek, 1 lutego 2008

Wiking jaki jest, każdy widzi


No, to po inauguracji :) Miałem pokazać Duńczyków – i oto są: 5 x Bd i 2 x Ps. Muszę przyznać, że gdy na nich patrzę mam mieszane uczucia, bo to, co wyszło częściowo tylko pokrywa się z tym, co sobie zakładałem na początku. Po pierwsze miało być niejednolicie –wszak we wczesnym średniowieczu (i nie tylko we wczesnym) nie mogło być mowy o uniformizacji. Po drugie wikingowie, którzy przecież żyli z rabunku (aczkolwiek nie tylko z niego!) kojarzą mi się raczej z malowniczą hałastrą, która przecież na swój przyodziewek i uzbrojenie ciężko  „zapracowała”. Wzory na tarczach to w dużej mierze czysta fantazja, zaś pewników jest niewiele -żaden barwnik nie przetrzyma 1000 lat. Pewnych informacji dostarczają różne dobra ( np. tkaniny na których wyobrażeni są wojownicy ) znalezione np. na statku z Osebergi. Jeśli zaś chodzi ubrania to często noszono zieleń i czerwień ( tą ostatnią jednak rzadziej, bo był drogi barwnik ). Nad tymi tematami nie będę się na razie rozwodził. Przyjdzie na to czas, gdy armia będzie już gotowa do prezentacji. Podsumowując, ta jej część jest mocno nierówna: są elementy lepsze, są gorsze –pierwszy raz malowałem tak małe figurki. Myślę jednak, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Prace trwają...











RSS FeedRSS