No,
to po inauguracji :) Miałem pokazać Duńczyków – i oto są: 5 x Bd i 2 x
Ps. Muszę przyznać, że gdy na nich patrzę mam mieszane uczucia, bo to,
co wyszło częściowo tylko pokrywa się z tym, co sobie zakładałem na
początku. Po pierwsze miało być niejednolicie –wszak we wczesnym
średniowieczu (i nie tylko we wczesnym) nie mogło być mowy o
uniformizacji. Po drugie wikingowie, którzy przecież żyli z rabunku
(aczkolwiek nie tylko z niego!) kojarzą mi się raczej z malowniczą
hałastrą, która przecież na swój przyodziewek i uzbrojenie ciężko
„zapracowała”. Wzory na tarczach to w dużej mierze czysta fantazja, zaś
pewników jest niewiele -żaden barwnik nie przetrzyma 1000 lat. Pewnych
informacji dostarczają różne dobra ( np. tkaniny na których wyobrażeni
są wojownicy ) znalezione np. na statku z Osebergi. Jeśli zaś chodzi
ubrania to często noszono zieleń i czerwień ( tą ostatnią jednak
rzadziej, bo był drogi barwnik ). Nad tymi tematami nie będę się na
razie rozwodził. Przyjdzie na to czas, gdy armia będzie już gotowa do
prezentacji. Podsumowując, ta jej część jest mocno nierówna: są
elementy lepsze, są gorsze –pierwszy raz malowałem tak małe figurki.
Myślę jednak, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Prace trwają...

piątek, 1 lutego 2008
Wiking jaki jest, każdy widzi
Posted by Johnny on 17:26



0 komentarzy:
Prześlij komentarz