Jasper prawie od tygodnia nic nie jadł. Zwierzoludzie przynosili do jego klatki co prawda jedzenie, ale nie ważył się go tknąć. Widział, co działo się z tymi, którzy jedli. Widział i nie chciał, aby to samo stało się z nim. Wiedział, że jedzenie było skażone. Próbował przekonać innych, ale nikt już go nie słuchał – wszyscy inni byli tu już zbyt długo i dawno postradali rozum. Kiedy przyszła pora na kolejny posiłek widział, jak jego towarzysz z klatki obok rzuca się na prymitywną drewnianą miskę i łapczywie zaczyna jeść breję gołymi rękami.
Wtedy się zaczęło. Człowiek chwycił się za brzuch, zaczął krzyczeć niezrozumiale, tarzać się po całej klatce. Przerażający spektakl trwał kilka minut, po czym mężczyzna upadł bez ruch - martwy, jak wielu przed nim, z ust płynęła krew.
- Kolejny nieszczęśnik umarł, Sigmarze, zabierz jego duszę! – szepnął Jasper w rozpaczy, gdy wtem ciało, które wydawało się martwe zaczęło się poruszać, puchnąć. Ofiara otworzyła oczy i zaczęła wyć jak potępieniec, powieki rozszerzyły się nienaturalnie ukazując całe przerażenie w zwężonych źrenicach. Z prawego boku mężczyzny wystrzeliła oślizgła macka rozrywając ciało i łamiąc żebra. Z lewego barku wyrosła zdeformowana głowa z jednym okiem i gębą pełną ostrych zębów. Człowiek, jeśli tak go jeszcze można było nazwać przestał krzyczeć i zemdlał, kiedy jego ciało zmieniało się w bezkształtną masę kolców, macek i zdeformowanych kończyn. Jasper zastygł w przerażeniu i poczuciu obrzydzenia. Na jego oczach rodził się Pomiot Chaosu.
Wtedy się zaczęło. Człowiek chwycił się za brzuch, zaczął krzyczeć niezrozumiale, tarzać się po całej klatce. Przerażający spektakl trwał kilka minut, po czym mężczyzna upadł bez ruch - martwy, jak wielu przed nim, z ust płynęła krew.
- Kolejny nieszczęśnik umarł, Sigmarze, zabierz jego duszę! – szepnął Jasper w rozpaczy, gdy wtem ciało, które wydawało się martwe zaczęło się poruszać, puchnąć. Ofiara otworzyła oczy i zaczęła wyć jak potępieniec, powieki rozszerzyły się nienaturalnie ukazując całe przerażenie w zwężonych źrenicach. Z prawego boku mężczyzny wystrzeliła oślizgła macka rozrywając ciało i łamiąc żebra. Z lewego barku wyrosła zdeformowana głowa z jednym okiem i gębą pełną ostrych zębów. Człowiek, jeśli tak go jeszcze można było nazwać przestał krzyczeć i zemdlał, kiedy jego ciało zmieniało się w bezkształtną masę kolców, macek i zdeformowanych kończyn. Jasper zastygł w przerażeniu i poczuciu obrzydzenia. Na jego oczach rodził się Pomiot Chaosu.
***
- Nareszcie! Nareszcie PAN pobłogosławił nasze szeregi! – Krzyknął szaman, gdy jeden z jego sług doniósł o przemianie, jaka zachodziła u jednego z ludzi przeznaczonych do eksperymentów. Szybko chwycił swój kostur i wybiegł, aby zobaczyć nową siłę, którą będzie mógł wykorzystać w walce dla swego boga. Przebiegając przez obóz nawet nie zauważył, że do szeregów armii dołączyli kolejni rekruci. Gdyby spojrzał wtedy na namiot przywódcy widziałby jak nad wejściem powiewa baner – złupiony w ostatnim podjeździe na ludzką osadę w celu zebrania niewolników i pożywienia. Armia rosła w siłę i przygotowywała się do ostatniego etapu podróży – do miejsca ukrycia świątyni Starożytnych.
***
Szeroki tunel wiódł początkowo w dół, w głąb ziemi. Wilgotny, zatęchły i ozdobiony wizerunkami przerażających stworów z najgorszych koszmarów. Wizerunki starożytnych cywilizacji i miast, które obracały się w ruinę, wielkie bramy między światami i niepokojące runy wypełniały każdy najmniejszy fragment ściany. Każda płaskorzeźba była dziełem sztuki, nadal niesamowicie wyraźnym, nietkniętym przez czas. Miejsce było wypełnione magią. Potężną, starożytną magią.
- złą magią – pomyślał Balthasar. Coś mu się nie podobało w tym wszystkim. Pierwszy raz od opuszczenia imperium i rady arcymagów miał wątpliwości. Mimo, że wszystko wskazywało, że jest na dobrej drodze, intuicja mówiła mu, że coś tu jest nie tak. Zerknął na żołnierzy, którzy szli obok stanowiąc pierwszą linię obrony. Przerażone miny i trzęsące się ręce zaprawionych w bojach wojów nie przyniosły upragnionego uspokojenia. Ścisnął mocniej pochodnię i zaczął w myśli powtarzać inkantacje wszystkich znanych czarów ochronnych. Tunel zmienił się w płaski korytarz, potem w obszerną salę. Po drugiej stronie pomieszczenia schody wznosiły się w kierunku ogromnej bramy. Z ciemności dał się słyszeć nieprzyjemny plusk, potem kolejny, potem jeszcze jeden. Żołnierze zacisnęli mocno dłonie na orężu. Coś się zbliżało. Coś, co nie powinno od wieków żyć. W ciemności na schodach zamajaczyły dwa błękitne świetlne punkty.
- złą magią – pomyślał Balthasar. Coś mu się nie podobało w tym wszystkim. Pierwszy raz od opuszczenia imperium i rady arcymagów miał wątpliwości. Mimo, że wszystko wskazywało, że jest na dobrej drodze, intuicja mówiła mu, że coś tu jest nie tak. Zerknął na żołnierzy, którzy szli obok stanowiąc pierwszą linię obrony. Przerażone miny i trzęsące się ręce zaprawionych w bojach wojów nie przyniosły upragnionego uspokojenia. Ścisnął mocniej pochodnię i zaczął w myśli powtarzać inkantacje wszystkich znanych czarów ochronnych. Tunel zmienił się w płaski korytarz, potem w obszerną salę. Po drugiej stronie pomieszczenia schody wznosiły się w kierunku ogromnej bramy. Z ciemności dał się słyszeć nieprzyjemny plusk, potem kolejny, potem jeszcze jeden. Żołnierze zacisnęli mocno dłonie na orężu. Coś się zbliżało. Coś, co nie powinno od wieków żyć. W ciemności na schodach zamajaczyły dwa błękitne świetlne punkty.
***
ZBLIŻA SIĘ! GODZINA WYZWOLENIA! CZAS MEGO PANOWANIA NADCHODZI! SŁUDZY NIENAWIŚCI PRZYJDZICIE POKŁONIĆ SIĘ PANU! GYERE SOOTET VADEASH, SHOLGEAYA A FODAALATTI EARNYAEK! OBUDŹ SIĘ STRAŻNIKU WIECZNEGO SNU I PRZYGOTUJ MĄ DROGĘ!
***
W tym odcinku zrobiło się trochę potworniej. Z góry przepraszam Szeperda, któremu naopowiadałem, że będzie oddział 20 Gorów, ale zamiast malować Gory dobrałem się w międzyczasie do czegoś innego. Było to pudełko, które ostatnimi czasy zakupiłem poza planem – Chaos Spawny. Nie mogłem się powstrzymać, sorry… Na obrazkach widzimy efekt pracy ostatniego wieczora – bardzo przyjemnie się te stwory malowało i składało (niekoniecznie w tej kolejności). Ta dwójka i Jabberslythe, który jest produkcji francuskiej firmy Fenryl (tam występuje pod nazwą Depths Creature) były świetną odskocznią od tej masy brązowego futra i potarganych szmatek w rozmaitych kolorach, które tak już spowszedniałych na kolejnych hordach beastmenów.
Teraz pozostają „tylko” 24 figurki – 3 minotaury (moje nemezis, nie mogę nawet na nie patrzeć, wiedząc jak wiele pracy będą wymagać, ze względu na standard, jaki sobie w tym oddziale narzuciłem), wspomniane 20 Gorów (zapewne, gdy czytacie te słowa, już stoją na półce po dippingu) i ostatni bohater (shaman).
To powinien być teoretycznie ostatni przed wielką bitwą odcinek Tytanów (teoretycznie, w sumie to dopiero jedenastka, gdzie dwunastka?), a ja nadal mam do pomalowania prawie 20% miniatur. Co zabawniejsze jest to już po obcięciu listy armii z początkowo zakładanej, oraz jesteśmy z Tytanami o rok do tyłu… Straszna perspektywa wtopy! Z drugiej strony (tej optymistycznej) jestem posiadaczem 2500pkt w pełni pomalowanej, grywalnej armii do WHB. Gdyby nie ten projekt pewnie do tej pory wszystkie miniatury leżałyby grzecznie w wypraskach lub świeciły z półki plastikiem. To chyba najlepsza reklama dla tego typu przedsięwzięć. W kupie siła!
Podsumowanie:
Stan posiadanych miniatur: 100% (134)
Miniatury złożone: 100% (134)
Miniatury pomalowane: 83% (110)
Łączny koszt w punktach: 2535
Łączy koszt w złotych: 1637zł



















