Mam wybór -myślałem z zadwoleniem, idąc w sobotę 1 lutego do sklepu GW -chcę pooglądać nowości, poczytać Jervisa Johnsona, dowiedzieć się, kim są krasnoludy ;)? Proszę bardzo!
Nie mam ochoty na tego typu przyjemności i chcę spróbować czegoś nowego? Żaden problem!
Koniec "White Dwarfa", jako miesięcznika, jego przemiana w tygodnik i narodziny Warhammer: Visions, to na tyle poważne zmiany, że postanowiłem nabyć obie gazety.
Rzut oka na White Dwarfa Weekly szybko ostudził mój zapał. Rewelacje na temat krasnoludów, tutorial jak używać kleju, prościutki poradnik malarski i ciekawy pomysł Jervisa na mini grę o to, kto zacznie bitwę - to zdecydowanie za mało jak na 12 zł.
Padło zatem na Visions, które miały być wg wydawcy 230 stronicową ucztą dla oka.
Uczta kosztowała 35 zł, i po jej skonsumowaniu naprawdę mógłbym się wkurzyć. Ale co tam -pomyślałem-zaczyna mi się urlop, więc będę grzeczny. Zresztą na belloflostsouls.net już i tak nieźle Wh:V sponiewierano...Ten nerwowy chichot videorecenzenta - zobaczcie sami ;)
Czego tu brakuje? Chyba właśnie...wizji. Ale po kolei:
Format -zaskoczył mnie już na samym początku. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego pismo którego zawartość stanowią głównie zdjęcia, drukowane jest w formacie A5... Album w A4 byłby według mnie dużo przyjemniejszy w odbiorze.
Budowa:
1) Nowości: Tyranidzi, Gandalf, Bard Łucznik, Władca Miasta nad jeziorem z doradcą oraz strażą
2) Forge World
3) Armia miesiąca
4) Parade Ground - Golden Demon
5) Ahriman must die! (pseudo raport z bitwy)
6) Kit Bash (Ork Trukks :))
7) Blanchitsu
8) Hive fleets (Tyranidzi)
9) Paint splatter
10) Store finder
11) info o subskrypcjach
12) High Elfy mówią: pa pa!
Treść - OK, miały być zdjęcia i są. Pominę już fakt, że na starcie, przez bite 60 stron raczy się widza zdjęciami studyjnych figurek, które wszyscy znają z www firmy, okraszając je dodatkowo tekstami typu: "Gandalf Szary to mądry i potężny czarodziej". Prawdziwym problemem jest bowiem zrozumienie, o co tu wogóle chodzi...Co? Kto? Czemu? I wreszcie - jak? Jest na co popatrzeć- inspirująca sekcja Golden Demon (który rok? Mam się domyślać? Memphis, USA-tyle wiadomo), modele z Forge World, mistrz John Blanche i Blanchitsu, Kitbash (chopaki!!!), fajna armia miesiąca...ale czułem się w tym jak dziecko we mgle, bo brak tu jakiegokolwiek kontekstu!
Najwięszym kuriozum jest quasi battle report: Chaos Space Marines kontra Grey Knights+Eldarowie. Ciąg zdjęć, jakieś zdawkowe opisy, zero taktyki. Zwycięstwo Chaosu. Kurtyna.
Na koniec ponowne spotkanie z Tyranidami i paint splatter - dla mnie pouczający, bo Tyranidzi, to armia o trudnej i dziwnej kolorystyce.
O, przepraszam, niezupełnie koniec. Teraz napisy końcowe czyli lista sklepów. A na pożegnanie macha nam armia ...Wysokich Elfów-"starożytnych obrońców świata" (WTF?).
Podsumowując: miałem podejść do sprawy spokojnie, i tak się stało. Ale uważam, że Games Workshop przekroczyło tu pewne granice -wielu widzów (bo przecież nie czytelników) Warhammer: Visions może poczuć się jak idioci. Za 35 zł wypadałoby zaserwować coś ekstra -np. zdjęcia figurek pomalowanych specjalnie na potrzeby WH:V, przewodnik po pierwszym numerze, czy przyzwoity editorial.
Paradoksalnie, dla mnie wynik pierwszego starcia to 1:0 dla WH:V, White Dwarf tym razem mnie nie zainteresował (zobaczymy co będzie w następną sobotę). Na jego korzyść przemawia fakt, że przynajmniej wiadomo co się tam dzieje.
Ale to takie 1:0 w stylu Polska vs San Marino. Numeru bronią: Golden Demon, ciężarówki chopaków i John Blanche.
Teraz pytanie: kto to ode mnie kupi na Allegro? ;)