wtorek, 4 lutego 2014

Między młotem a kowadłem -Warhammer: Visions i White Dwarf

Mam wybór -myślałem z zadwoleniem, idąc w sobotę 1 lutego do sklepu GW -chcę pooglądać nowości, poczytać Jervisa Johnsona, dowiedzieć się, kim są krasnoludy ;)? Proszę bardzo!
Nie mam ochoty na tego typu przyjemności i chcę spróbować czegoś nowego? Żaden problem!
Koniec "White Dwarfa", jako miesięcznika, jego przemiana w tygodnik i narodziny Warhammer: Visions, to na tyle poważne zmiany, że postanowiłem nabyć obie gazety.
Rzut oka na White Dwarfa Weekly szybko ostudził mój zapał. Rewelacje na temat krasnoludów, tutorial jak używać kleju, prościutki poradnik malarski i ciekawy pomysł Jervisa na mini grę o to, kto zacznie bitwę - to zdecydowanie za mało jak na 12 zł.
Padło zatem na Visions, które miały być wg wydawcy 230 stronicową ucztą dla oka.
Uczta kosztowała 35 zł, i po jej skonsumowaniu naprawdę mógłbym się wkurzyć. Ale co tam -pomyślałem-zaczyna mi się urlop, więc będę grzeczny. Zresztą na belloflostsouls.net już i tak nieźle Wh:V sponiewierano...Ten nerwowy chichot videorecenzenta -  zobaczcie sami ;)
Czego tu brakuje? Chyba właśnie...wizji. Ale po kolei:

Format -zaskoczył mnie już na samym początku. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego pismo którego zawartość stanowią głównie zdjęcia, drukowane jest w formacie A5... Album w A4 byłby według mnie dużo przyjemniejszy w odbiorze.

Budowa:
1) Nowości: Tyranidzi, Gandalf, Bard Łucznik, Władca Miasta nad jeziorem z doradcą oraz strażą
2) Forge World
3) Armia miesiąca
4) Parade Ground - Golden Demon
5) Ahriman must die! (pseudo raport z bitwy)
6) Kit Bash (Ork Trukks :))
7) Blanchitsu
8) Hive fleets (Tyranidzi)
9) Paint splatter
10) Store finder
11) info o subskrypcjach
12) High Elfy mówią: pa pa!

Treść - OK, miały być zdjęcia i są. Pominę już fakt, że na starcie, przez bite 60 stron raczy się widza zdjęciami studyjnych figurek, które wszyscy znają z www firmy, okraszając je dodatkowo tekstami typu: "Gandalf Szary to mądry i potężny czarodziej". Prawdziwym problemem jest bowiem zrozumienie, o co tu wogóle chodzi...Co? Kto? Czemu? I wreszcie - jak? Jest na co popatrzeć- inspirująca sekcja Golden Demon (który rok? Mam się domyślać? Memphis, USA-tyle wiadomo), modele z Forge World, mistrz John Blanche i Blanchitsu, Kitbash (chopaki!!!), fajna armia miesiąca...ale czułem się w tym jak dziecko we mgle, bo brak tu jakiegokolwiek kontekstu!
Najwięszym kuriozum jest quasi battle report: Chaos Space Marines kontra Grey Knights+Eldarowie. Ciąg zdjęć, jakieś zdawkowe opisy, zero taktyki. Zwycięstwo Chaosu. Kurtyna.
Na koniec ponowne spotkanie z Tyranidami i paint splatter - dla mnie pouczający, bo Tyranidzi, to armia o trudnej i dziwnej kolorystyce.
O, przepraszam, niezupełnie koniec. Teraz  napisy końcowe czyli lista sklepów. A na pożegnanie macha nam armia ...Wysokich Elfów-"starożytnych obrońców świata" (WTF?). 

Podsumowując: miałem podejść do sprawy spokojnie, i tak się stało. Ale uważam, że Games Workshop przekroczyło tu pewne granice -wielu widzów (bo przecież nie czytelników) Warhammer: Visions może poczuć się jak idioci. Za 35 zł wypadałoby zaserwować coś ekstra -np. zdjęcia figurek pomalowanych specjalnie na potrzeby WH:V, przewodnik po pierwszym numerze, czy przyzwoity editorial.
Paradoksalnie, dla mnie wynik pierwszego starcia to 1:0 dla WH:V, White Dwarf tym razem mnie nie zainteresował (zobaczymy co będzie w następną sobotę). Na jego korzyść przemawia fakt, że przynajmniej wiadomo co się tam dzieje.
Ale to takie 1:0 w stylu Polska vs San Marino. Numeru bronią: Golden Demon, ciężarówki chopaków i John Blanche. 
Teraz pytanie: kto to ode mnie kupi na Allegro? ;)

8 komentarzy:

szeperd pisze...

Wypadałoby przytoczyć wytarty już dowcip: z uniesień (związanych z GW) zostało mi uniesienie brwi, ze wzruszeń (dostarczanych przez GW) zostało mi wzruszenie ramion. Nie zrozumcie mnie źle - figury robią nadal doskonałe, jedne z najlepszych na świecie. Jednak kompletnie nie rozumiem używania takich narzędzi marketingowych, o jakich pisze Johnny - w dobie netu... proszę ja Was. Gdyby oznajmili w marcu, że ze względu na ochronę środowiska i dobrobyt przyszłych pokoleń rezygnują z drukowanych 'pomyłek' (względnie ograniczają je do minimum), zaskarbiliby sobie rzesze fanów.

MiSiO pisze...

A ja byłem pewien, źe tak to wyjdzie. GW odmóżdża klienta a raczej zmienia grupę docelową. Do tego ordynarnie chcą przy zerowym wysiłku wydoić ile się da. WD to było coś. Mam sporo starych numerów. Widać, że robili go hobbyści dla hobbystów. Teraz nie ma GW hobbystów a sprzedawcy o mentalności bazarowego biznesmena.

Gobos pisze...

Fajnie napisane Johnny. Chodziło mi po głowie co tam "ciekawego" jest w tych nowych white dwarfach no i teraz mi już nic nie chodzi. Takie miałem uzasadnione podejrzenia, że to będzie gniot. Szkoda papieru, szkoda kasy. Uniesienia i wzruszenia mi się podobały ;)

Johnny pisze...

MiSiO - WD to było coś... tylko kiedy ? To nawet nie historia, lecz prehistoria. Ostatnich kilka lat to była degrengolada...
Trzeba jednak przyznać, nowy miesięcznik odniósł sukces - napisałem dzięki niemu już drugiego posta w tym roku :D !

robson pisze...

Dokładnie Johnny, powinieneś częściej go czytać! Będzie więcej postów :D ;)

brodaty_brutal pisze...

Drugi post! Idziesz na rekord! :D
Nie zwalniaj!
A po WD i GW przestałem się już czegokolwiek spodziewać. Zwłaszcza po dzisiejszych żyrokopterach.

MiSiO pisze...

Ja mowię o prehistorii. Okres podstawówki-liceum. WD z Mordheim, historią 4 armii itp.

szeperd pisze...

To się zgadza. Takie cykle, jak 4gamers tale, itd. Pamiętam, że jak pisaliśmy na stary zgiełk recenzje z brutim, to jeszcze się pewne numery broniły. W pewnym momencie napisałem jednak, że gazeta zaczyna przypominać folder reklamowy. To mogło być w okolicach 2007 roku.

Heh, jak pomyślę, ile to było lat temu i ile kasy wpakowałem w tę gazetę, to żal dupsko ściska ;)

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS