Byłem nieobecny przez kilka dni, bo dopadło mnie choróbsko. Ledwo byłem w stanie podnieść się z łóżka, a co dopiero malować czy modelować. Na szczęście już mi lepiej, ale pędzel jeszcze dziś pozostał w szafie. Dla odmiany odrobina rachunków i planów na ten rok. Mamy dopiero początek lutego, więc jest to całkiem właściwy moment. Plany będą ogólne, ponieważ jak wspominałem mam pewność, że i tak ich nie dotrzymam.
Małe podsumowanie+planowanie:
Armia Vampire Counts to w tym momencie 190 gotowych modeli, do pomalowania pozostało mi ich 26, które posiadam. Nie zdradzam co to, ponieważ będą to niespodzianki w odsłonach Tytanów. Dodatkowo planuję zaopatrzyć się jeszcze w około 27 figurek. Myślę, że te mogę zdradzić. Potrzeba mi jeszcze 9 ghouli, aby stworzyć hordę liczącą 50 sztuk. Chciałbym kiedyś także zakupić smoka zombika, jeszcze nie wiem w jakiej postaci oraz stwora zwanego varghulf’em. Co dalej, to kolejna możliwość wystawienia hordy w szkieletach. Brakuje mi do tego dwudziestki, ale planuję stworzyć jakiegoś tzw. „filera”, więc myślę, że będę potrzebował jakieś 16 sztuk chłopaków. Armia Imperium to 224 pomalowane modele, a pozostało mi 12 figurek. Są to praktycznie sami bohaterowie oraz steam tank. Tu jednak przez głowę przechodzą mi wielkie plany, które z resztą mnie odrobinę przerażają. Wstępnie zaplanowałem dodatkowe 95 modeli. Straszne prawda? Jest to jednak plan teoretyczny i nie wiem czy go zrealizuję. Tu ponownie powtórzy się słowo horda. Imperium jest idealną armią do tworzenia takich grup ze względu na tanie „kory”. 25 mieczników, 25 halabardników i 25 włóczników. To właśnie te trzy hordy każda w efekcie końcowym po 50 chłopa. Do tego myślałem o jakichś 10 greatsword’ach i 10 flagellantach, tych ostatnich mam tylko 16. To by było wszystko choć kusi mnie jeszcze zakupienie kilku maszyn, a dokładniej jednego hellblaster’a i może ze dwóch rocket launcher’ów. Ale to się zobaczy.
Zacząłem już także zbierać kolejną armię, o której na razie nie będę zdradzał szczegółów. Powiem tylko, że mam już 76 modeli, żaden nie jest pomalowany i nie mam planu ilu ich jeszcze chcę mieć. Czas pokaże.
Oprócz tego wszystkiego posiadam jeszcze 10 golfag ogres (ogry rzecz jasna), 20 long drong slayer pirates (krasnale) oraz 13 lumpin croop fighting cocks (w tłumaczeniu banda halfingów).
Ech, żeby to był koniec, ale nie. Do WH40k posiadam 20 space wolves plus bohater i 10 terminatorów. Nie wiem co z nimi zrobić, szczerze powiem. Może pomaluje i sprzedam?
A propos sprzedaży. Do pomalowania i opchnięcia w skrócie 10 chaos knights, 10 cold one’ów, bohater elfów oraz dwóch do VC, dwa corpse cart’y, snotling pump wagon, gigant, 2 bohaterów space marines i na koniec 6 statków do gothic’a. Ufffff. Nie jest to jednak plan na rok 2011, ale cały plan z wszystkimi figurkami, jakie mi pozostały w półkach. Co dopiero z tym wszystkim, co się w międzyczasie urodzi. Kilka dobrych lat z głowy.


4 komentarzy:
...and kitchen sink included ;)
Co to Rob, nawiązujesz do 'dramatu kuchennego zlewu', gy hy, gy hy ?
Faktycznie wpis lekko chorobowy - jak się źle czuję, to też wyglądam jak Twoja szafka. Ale ty masz przynajmniej szafkę - ja zszedłem ze swoimi figurkami do podziemia. Siedzą pod kluczem w walizce albo się pochowały w pudełkach i majaczą gdzieś na górnych półkach.
Zrobiłbyś sobie jakieś widowiskowe witrynki na to!
Całe życie się czegoś człowiek uczy:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kitchen-sink_drama
Ja miałem na myśli to:
http://www.goenglish.com/Idioms/Everything+But+The+Kitchen+Sink.asp
Czytając opis tego co ma gobos w szafkach ;) Moja wersja pochodzi z "reklamy" jakiejś tekstowej gierki rpg z lat 80'
Panowie, przystopujcie z tą erudycją, bo czuję się zagubiony. ;)
Mam podobną szafkę, tylko w mojej większość jest niepomalowana. ;P
Dla zdrowia psychicznego wolę takich podsumowań nie robić. ;)
Prześlij komentarz