Dzisiaj prezentuje moją pierwszą sotnie Dzieci Bojarskich z rohatynami. Trochę to trwało, ale w Carstwie Moskiewskim 3 podstawkowe oddziały nie mają miejsca bytu. Jeśli tylko jest taka możliwość, to warto składać duże kloce po 6 i 8 podstawek. Zwłaszcza w bitwach na poziomie podjazdu kiedy możemy skończyć z 3 rozkazami, a ludiej unas mnoga.
Zdjęcia niestety nie są najlepsze, ale z pomocą MiSiO coś widać. Dziękuje raz jeszcze. Otrzymałem też cały worek wskazówek i kolejne zdjęcia powinny być przystępniejsze. Póki co lekko zamazane i zlewające się kolorystycznie gumoludy:)
Malowanie nie jest wybitne, wciąż szukam złotego środka, między szybkim malowaniem, a jakimś rozsądnym poziomem turniejowym. Głównie zależy mi na efekcie z perspektywy stołu. Podczas gry powinno dobrze wyglądać, ale w dłoni z bliska dopuszczam braki w nadmiernym cieniowaniu czy dużej ilości szczegółów. Chociaż to wstępne ustalenia, kto wie jak mocno wciągnie mnie malowanie tej skali. W każdym razie wstrzymuje się z lakierowaniem do pomalowania większości podjazdu, a nóż przyjdą chęci i dopracuje szczegóły.
Dzieci bojarskie od strony statystyk i zasad szału nie robią. Dlatego jeśli można ich nieco ulepszyć ekwipując dwie sotnie w rohatyny, to należy tak zrobić. Konwersje wymagające nie są. Skorzystałem z modeli kozaków, pancernych, oryginalnych sztandarowych, którym dorobiłem misiurki, lub czapki, różnorodne brody. Konie w większości z oryginalnego zestawu, dla różnorodności wplotłem kilka od rajtarów moskiewskich i kozaków z RON. Moim zdaniem wyszło bardzo fajnie.
Aktualnie kończę Dowódców podjazdu, więc Włodek i Wasyl niebawem dogonią sławę, która nieco ich wyprzedziła. Od jutra zabieram się za sotnie podjazdową, może kałkany nieco przyozdobię. Także postaram się niebawem o trochę lepsze fotki przy okazji kolejnych modeli.






6 komentarzy:
Zdjęcia robiłeś z flash-em? Figurki wyjdą duzo bardziej naturalnie, jesli go nie będzie, ale wtedy dwie mocne lapki niezbędne... Chyba rze masz mozliwość ustawienia dłuuuuugiego czasu naswietlania (co najmniej 5-10 sekund), wtedy wystarczy jedna lampka, którą mozna poruszać nad modelami.
Ale ogólnie to wygląda ok, przy tej liczbie figur i skali jest to solidny standard stołowy. Jeden jedyny tylko koń sie odcina w odcieniu błekitu, ale to moim zdaniem wina własnie flasha.
@Rob - "chyba rze"...? Nową gazetę otwierasz?
Seba - no proszę, dzieci z rohatynami własnej roboty, czyli wyprzedziłeś Wargamera z tą formacją. Nie znam żadnych Twoich innych prac, ale tu jest śmiało i kolorowo, czyli bardzo fajnie. Jak sam pisałeś i dodał Rob, kwestia lepszej techniki zdjęć pokaże tę formację w jeszcze lepszym świetle.
P.S.
Aha - XVII wiek to czasy Carstwa, nie Cesarstwa. Cesarzem koronował się dopiero Piotr I, zwany później Wielkim.
Słuszna uwaga, zaraz utnę lewa dłoń kronikarza, który wprowadził mnie w błąd!
Poziom malowanie szybko Waszemu nie dorówna, ale będę nad tym pracował. Dziękuje też za wskazówki co do zdjęć. Z czasem poprawię zarówno zdjęcia jak i malowanie mam nadzieje, póki co walczę z czasem by móc od nowego roku regularnie pojawiać się na turniejach podjazdowych.
p.s. Niebieskie konie są dwa, testuje maść dereszowatą i na żywo są znacznie ciemniejsze. Aczkolwiek chyba potraktuje je białym washem, w niektórych miejscach kilka razy i może coś lepszego z tego wyjdzie. Ogólnie podstawowy kolor i same washe dają niezły efekt w uzyskiwaniu ciekawszych odcieni końskich maści.
Co do niebieskich koni, to ja na podobnym podkładzie wykonuję siwki, ale dereszowata maść też jest do osiągnięcia. Przy czym ja robię to na zasadzie: niebieskawy podkład + jasno szara przecierka + na koniec malowania najbardziej wystających powierzchni szarym lub białym. Mowa o tym:
http://www.zgielk.blogspot.com/2012/01/tyrion-bez-pospiechu.html
Trzymam kciuki!
Modele naprawde zacne. Seba pokazuje jak w prosty sposób uzyskać solidny efekt!
Teraz moja kolej na Moskwę a raczej na jej dalekie granice!
Kurna, backspace pewnie nie chwycił ;) I taki byk wyszedł :P
Prześlij komentarz