Syn skończył malować pierwszy oddział chronologicznie, gdzieś pomiędzy pierwszym a drugim wpisem na BZ. Poszło szybko, bo syn nie mógł się doczekać ustawiania i malowania skrzynek i beczek a bez gotowych, suchych modeli nie było jak tego zrobić. Jak to zwykle bywa, dobry plan daje dobre efekty. Jestem bardzo zadowolony z przyjętej przez nas metody malowania, jakby żywcem wyjętej z podradnika do"dipowania" od Army Painter'a. Oczywiście wolałem uniknąć chlapania bejcą po domu, więc cieniowanie gwarantuje nam Agrax Earthshade GLOSS ale chodzi o to samo. Dobrze wyglądające kolory, połączone jednym cieniem. Wash pasuje i do skóry i do metalu i do broni. Tylko nie schnie 20 godzin jak QS. Syn podłapał technikę w jeden wieczór a wprawy nabiera jak tonący statek wody. Szybko. Z każdym modelem mamy mniej poprawek.
Wracając do skrzynek. Do ich pomalowania syn potrzebował właściwie tylko jednego koloru. Brązowy podkład sam w sobie wystarcza dla drewna a pomalowanie okuć, choć dość trudne, bo łatwo "wyjechać", nie zajmuje wiele. Ciekawiej było z podstawkami. Musiałem pomóc z wikolem, bo mój to szybko schnący i nie było za dużo czasu na kosmetykę. Potem jednak syn radził już sobie bez pomocy. Najpierw gruby żwirek, potem drobniejszy "łupek" a na koniec całość do piachu. Z Doliny Kongo oczywiście (prawda Wercyngetoryks, że to najlepszy piasek?).
Ciekawe, jak człowiek z wiekiem przyjmuje już pewne techniki za oczywiste. Syn się mocno zdziwił, że kamienie i piasek będziemy malować na kolor... Kamieni. Jak jednak zobaczył jak dobrze wygląda pomalowany piasek bazowym kolorem, zrozumiał zamysł. Bazę malowaliśmy (pomagałem dostać się pędzlem między ciasno ustawione modele) jedną z moich ulubionych farb. Umbrą, która daje podstawkom miły, szaro-brązowy ton. Rozjaśnienie wiązało się z poznaniem nowej techniki. Techniki suchego pędzla i ograniczało się do 2 kolorów. Bazowej umbry i białego. Czynność malowania powtórzyliśmy ze 3 razy, za każdym zwiększając ilość białego. Finalnym krokiem było malowanie krawędzi na czarno. Malowanie brzegiem pędzla tak, żeby nie dało się wyjechać na gotowe kamyki. Bardzo dobrze wyglądają podstawki z jasnymi modelami, ciemniejszą, stonowana bazą i czarnymi rantami. Ten wariant sprawdza się zawsze. Polecam.Przyklejanie trawki to już była sama radość. Paint Forge robi świetne kępki, które zawsze bardzo poprawiają wygląd podstawek. Kolejne proste i skuteczne rozwiązanie. Podsumowując, złożenie, wraz ze sklejaniem, pierwszego oddziału zajęło synowi ok 6 dni. Po mniej więcej 30 minut dziennie. Myślę, że jak na ten czas efekt jest fantastyczny a porównując ten wynik do moich osiągnięć, jasnym się staje, że znaczne zwiększenie ilości czasu poświęconego na malowanie nie przekłada się prosto na znaczne zwiększenie jakości tegoż. Prawdziwa jest również zasada, że podstawki "robią" efekt, dlatego będziemy konsekwentni. Do dziś pamiętam jak podstawki armii orków i goblinów pomalowałem na różne schematy. Osiągnąłem całkowity brak spójności. Liczę, że krasnale syna będą wyglądały jak jedna armia ale to się okaże dopiero, jak skończymy kilka kolejnych oddziałów.




6 komentarzy:
Brawo Junior!
Zaprawdę, jest co podziwiać. Pomysł z beczkami i skrzynkami rzeczywiscie bardzo sie sprawdza. Odezwijcie sie jeszcze jakos w wakacje (mam nadzieję że do wtedy wam starczy), to znajdzie sie może chwila i materiał i odleję wam jeszcze trochę tych beczek.
Tak trzymać idziecie jak burza;) Piasek z Kongo to podstawa każdego warsztatu:D
Świetnie! Pierwszy oddział już jest - i wygląda znakomicie. Trzymam kciuki za ciąg dalszy. Raport z bitwy musi być!
Super to wygląda! Fajny pomysł i baza i naprawdę wiele nie trzeba, żeby na stole prezentowało się mocarnie.
Muszę sam coś spróbować pomalować na szybko. ;)
Polecam ArmyPainter QuickShade. Naprawdę solidny tabletop. Puszka cienia, puszka matowego lakieru i gotowe.
Prześlij komentarz