sobota, 4 stycznia 2020

Kraken killa!

Leviathan's Bane to nazwa balisty obsługiwanej przez najady, których mieszkańcy głębin używają do zabijania niebezpiecznych, monstrualnych bestii. Ale i w lądowych bitwach broń ta sprawdziła się wielokrotnie. Jak podają źródła:

It was one of these weapons that dealt the killing blow to the
winged Abyssal Archfiend Ara’koth the Sunderer during the
war with the Abyss, piercing his black iron armour to impale
his heart.

Miałem jeden model balisty jeszcze w zestawie startowym (Mega Armia) ale nie sięgałem po niego, bo nie wydawał się interesujący z punktu widzenia budowy armii. W najnowszej odsłonie zasad balista zyskała jednak na wiarygodności, choć jej koszt wzrósł o 10 punktów z powodu nowej zasady specjalnej Harpoon. Nie zmieniła się średnia ilość zadawanych obrażeń (zmiany marginalne) ale poprawiła się "dystrybucja" obrażeń. Po prostu łatwiej trafiamy, zadając mniejsze obrażenia. Suma sumarum suma obrażeń zadanych przez 6 tur strzelania jest podobna. Średnio 5 obrażeń do celu w osłonie w starej wersji i 6,34 w nowej oraz średnio 10 obrażeń przeciwko celom nie będących w osłonie w starej edycji do 9 obrażeń w nowej. Jednym słowem ofensywnie bez zmian ale bez efektu hit or miss

Oczywiście moje bełkotanie o przecinkach i wskaźnikach niewielu interesuje więc dodam, że niezależnie od liczb, postanowiłem w końcu pomalować 2 balisty (domówiłem jedną, czekam na trzecią), bo to bardzo dobre modele. W zestawie dostajemy, poza żywiczną balistą oczywiście, dwa metalowe modele załogantów. Postanowiłem użyć po jednym modelu na balistę. Myślę, że po 2 modele załogantów na podstawce tez wyglądałyby dobrze ale z jednym źle nie jest.

Tak jak cały Trójząb tak ma oryginalny wygląd, tak i balista prezentuje dość oryginalną konstrukcję. Jako, że jest to broń używana w pierwszej kolejności pod wodą, nie ma ona ramion typowych dla kusz czy skorpionów. Jest to jednak urządzenie neurobalistyczne i do wystrzelenia harpunu wykorzystuje energię zmagazynowaną poprzez odgięcie elastycznego materiału. Co to za materiał? Zapewne jakieś glony lub rybie ścięgna. Cała konstrukcja wykonana jest z kości i czaszek jakiś wodnych nag czy placodermów. Kapitalnym elementem urządzenia jest stadko małych niksów lub brzeginek, które pomagają maszynę obsługiwać (co robi wrażenie, że cała maszyna obsługiwana jest pod wodą).

Oczyszczenie balisty nie jest trudne ale punkty wtrysku znajdują się w dość delikatnych miejscach i pośpiech nie jest wskazany. Mamy więc podstawę balisty w postaci kamieni porośniętych glonami oraz korpus balisty. Załoganci to dwuelementowe modele, również proste do złożenia. Malowanie typowe, choć ostatnio sporo eksperymentuję z zieleniami i odcieniami niebieskiego. Jest to dla mnie nowy obszar ale na razie większej wpadki nie było. Wszystkie pomalowane do tej pory naiady mają niebieskie włosy, choć ich odcienie się różnią między oddziałami o różnej funkcji (z ręcznymi harpunami mają inny kolor niż te, walczące w ciężkiej falandze). Ale o najadach napiszę więcej dopiero za kilka dni.

Prezentuję wam parkę balist do mojej ciągle nieskończonej armii.




5 komentarzy:

robson pisze...

Do wiosny daleko, a MiSiO sie obudził :P ;)

Pieknie, pieknie, szczególnie mi się podoba bogactwo kompozycji na podstawkach.

Johnny pisze...

A tam, obudził ;) Przecież maluje, jakby w ogóle nie spał.

Pepe pisze...

Nawet nie wiedziałem, że armia Trójzębu ma takie klimatyczne balisty. Super malowanie!

szeperd pisze...

Wyczerpujący opis, oryginalne modele i świetne malowanie Kolego. Gość z lunetą mnie rozwala!

Seba Brodaty Ork pisze...

Nowa edycja w KoW i same nowości. Piękna sprawa:D

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS