Po zapowiedzeniu nowego projektu związanego z CLASH of Spears, wziąłem się energicznie do pracy, malując ok. 40% modeli. Potem zapał opadł i postanowiłem poczekać na Kolegów i ich posty. Minęło trochę czasu i posty zaczęły się pojawiać. Hordy Keltów Seby i pierwsze modele Rzymian ujrzały światło dzienne i od razu pobudziły moją wyobraźnię a zapał wrócił. Wyczekałem więc odpowiednio jasnego dnia i zrobiłem zdjęcia pyrrusowymi Psiloi. Przez chwilę myślałem czy nie pochwalić się pierwszymi, pomalowanymi kawalerzystami ale ostatecznie postanowiłem "start small". Dlatego dziś prezentuję Wam 4 z 8 modeli formacji lekkiej piechoty Pyrrusa.
Wygląd Psiloi, tak jak właściwie większość jednostek antycznego świata, nie podlegał żadnej unifikacji. Z tego powodu ubrania każdego modelu pomalowałem na inny kolor (co wydłużyło proces malowania). Dodatkowo, za 1 punkt od łebka, uzbroiłem ich w puklerze. Nie dość, że dzięki nim mogłem użyć kolejnych kalkomanii to jeszcze poprawiłem odporność jednostki w walce wręcz.
Podstawki, tak jak w przypadku falangitów, pomalowałem na piaskowo. Spójne bazy to podstawa jeśli chcemy mieć armię robiącą wrażenie całości zwłaszcza, że o jednolitych mundurach nie ma co marzyć. Na bazach mamy więc kamyki, piasek i kępy trawy. Dopiero na większych, kawaleryjskich podstawkach (z racji miejsca) dodałem a to jakiś fragment starej broni a to kawałek szkieletu. Zwieńczeniem projektu będzie słoń na którego podstawce dopiero będzie można poszaleć (50x100mm)! U mnie obowiązuje zasada: Im większa baza, tym więcej szczegółów, które dodajemy do tego samego schematu kolorystycznego.
W takich projektach ważne jest dla mnie, budować część modeli od razu. Jeśli planuję pomalować Psiloi, sklejam od razu 8kę. Montuję na podstawkach, dodaję piasek, kamyki. Nakładam podkład. Zbyt dużo przygotowanych modeli mnie deprymuje i zniechęca. Zakładając tempo 2-4 modeli tygodniowo, łatwo mogę śledzić topnieje pula modeli do pomalowania. W przypadku kawalerii, która zajmuje więcej czasu, przygotowuję 4 figurki na raz. Zarówno budowanie całej bandy jak pojedynczych modeli się u mnie nie sprawdza. Oczyszczanie i nakładanie podkładu z puszki na jeden model to zdecydowanie strata czasu a budowa od razu 30-35 to zbyt dużo.
Skoro wzięło mnie na opowieści o organizacji pracy modelarskiej dodam, że dla 4-8 modeli można też przygotować stanowisko malarskie. Wyjąć farby, których użycia się planuje, przygotować miejsce na gotowe figurki itd. A po skończeniu pracy wszystko pięknie schować, pozostawiając czyste biurko. Jeden projekt na raz. Jedna partia modeli na raz.
Na koniec krótki, słowny poradnik jak nakładać kalkomanię od LittlwBigManStudios:
- Podstawową zasadą jest nakładanie kalkomanii na białe lub prawie białe tło. Sama kalkomania jest odrobinę "przybrudzona" od spodu tarczy ale ten efekt można wzmocnić, przybrudzając spód podkładu niewielką ilością ciemniejszej farby,
- Kalkomania składa się z warstw. Wierzchnią warstwą jest przezroczystą membraną, chroniącą nadruk i to ją pierwszą usuwany przy nakładaniu kalkomanii. Zanim to jednak zrobimy, trzeba wzór bardzo dokładnie wyciąć po krawędzi zadruku. Kalkomanię montuje się obrazkiem do dołu czyli w lustrzanym odbiciu. Po usunięciu ochronnego filtra przykładamy lekko klejący się obrazek twarzą do powierzchni tarczy/flagi. Klej ma za zadanie jedynie utrzymać kalkomanię na tarczy na czas prowadzenia "prac montażowych".
- Przyklejona kalkomania zwrócona jest na zewnątrz papierową warstwą, którą należy zwilżyć wodą. Po minucie lub dwóch papier odejdzie od kalkomanii, pozostawiając rysunek na tarczy. Osobiście zamiast wody wolę używać DecalFix, specjalnego płynu do nakładania kalkomanii. Zmiękcza on nadruk tak, że gładko dopasowuje się on do nawet mocno obłych tarcz hoplitów czy falangitów. W przypadku płaskich powierzchni problemu raczej nie ma ale i tak polecam używać zmiękczacza, bo likwiduje on niewielkie załamania czy nierówności materiału. Zmiękczona kalkomania potrzebuje czasu aby na powrót stwardnieć, więc warto po sprawdzeniu czy wszystko jest odpowiednio zmoczone płynem, zostawić tarczę do wyschnięcia.
-Voila! Tarcza gotowa. Można podmalować ewentualne nierówności na brzegu tarczy, przyciemnić za pomocą wash spód tarczy itd. Zapomniałbym o jednej jeszcze poradzie. Warto przed przyklejeniem kalkomanii ustalić, gdzie jest góra tarczy a gdzie jej dół (czasem to kwestia orientacji uchwytów na wewnętrznej stronie tarczy) zanim zaczniemy przyklejać nadruki. Z tego powodu nie wycinam tarcz z ramek tylko przygotowuję kilka na raz jeszcze na ramce. Ułatwia to właściwą orientację tarcz oraz trzymanie tych niewielkich elementów. Nie chcemy na twardniejącej kalkomanii odcisków palców!





6 komentarzy:
Super wyglądają, ale to tylko kolejni niewolnicy dla moich hord :D
Dzięki za poradnik, zabawa z kalkomanią to spora frajda przy tym projekcie ;)
Widzę, że koledzy się rozpędzają :D
Bardzo fajnie pomalowani Psiloi. Ja swoich pomalowałem w odcieniach beżu z uwagi, że to jednak byli ludzie z niższych warstw społecznych, jedyną ozdobą szat są na niektórych wzory w różnych kolorach. Ot taka jest moja interpretacja poparta trochę wiedzą zaczerpniętą z internetu.
Ruszyło się! I bardzo dobrze, bo same frykasy. Piękna robota, szkoda będzie bić takich malowanych chłopców.
MiSiO, chłopiec do bicia. Klasyczny Pyrrus...
Moje kolory to wypadkowa grafik i pytań znających się lepiej niż ja na tych najtańszych barwnikach z okresu. Ale zgadzam się, że ekipa w beżach to świetny pomysł.
Moi też głównie beżowo-szarzy. Choć ja to lubię nasycone kolory, więc nawet biedo-beż wychodzi jak złotogłów. Wzorów nie malowałem, bo nigdy nie jestem zadowolony ze swoich szlaczków a jednak musi mi się grać przyjemnie.
Just be yourself!
Prześlij komentarz