Z zamiarem pomalowania polskiego kawalerzysty z 1939 nosiłem się już od dłuższego czasu. O ile dobrze pamiętam, do od momentu, kiedy w ramach jakiegoś konkursu malarskiego zobaczyłem cztery pomalowane figurki do Bolt Action od Warlorda. Potem był jeszcze mały epizod z Mazur, o którym piszę w kolejnym akapicie. Ostatecznie końcem tamtego roku kupiłem blister polskich kawalerzystów a dziś chciałbym podzielić się efektem malowania jednego z nich. O polskiej jeździe napisano już setki słów a mnie, bez względu na epokę, nieustająco urzeka. Wrzesień '39 to oczywiście jeden z ostatnich konfliktów, kiedy walczyła na większą skalę, pozostając de facto elitą polskiej armii. Przy okazji padając niestety również ofiarą bzdurnych mitów, jakim jest wyssana z palca szarża na niemieckie czołgi.
Wracając do Mazur: poniższe zdjęcie zrobiłem w sierpniu 2019 roku w Twierdzy Boyen w Giżycku. Załapaliśmy się z Brutalem na całkiem sporych rozmiarów inscenizację z Września '39 - nie do końca pamiętam, o jaką konkretnie potyczkę chodziło... Była tam nawet mowa o manewrze zaczepnym na terytorium Prus Wschodnich. Zachował mi się jeden krótki filmik, w którym spiker mówi o Podlaskiej i Suwalskiej Brygadzie Kawalerii. Bro, będziesz pamiętać coś więcej? I nie pytam o Białą Piską...
Kiedyś natknąłem się w sieci na komentarz, że rzeźba koni z Warlorda jest "okrutna" - że przypominają bardziej psy, niż wierzchowce. Według mnie dają radę a cały model malowało się całkiem przyjemnie. Porównując kolor mundurów między oboma zdjęciami doszedłem do wniosku, że być może ściągawka, którą znalazłem w internecie, nie jest do końca poprawna historycznie, ponieważ moje barwy wyglądają na zdecydowanie jaśniejsze.
Na koniec jeszcze zdjęcie w parze z ckmem, który malowałem końcem ubiegłego roku. Ciekawe, czy domaluję kiedykolwiek zawartość całego blistra, nie mówiąc już o tym, czy zagram kiedyś Polakami w z tego okresu w Bolt Action. Raczej wątpliwe, natomiast mam w planach różne pojedyncze modele z okresu II wojny światowej, które ma w swojej ofercie firma Warlord. Ale bez pośpiechu...






11 komentarzy:
Nie no konik daje radę, a jeszcze pomalowany to już w ogóle piękność!
Dzięki Michał, cieszę się, że się podoba.
Zdjęcie jest robione na bardzo jasnym tle, aparat prawie na pewno przekłamał nieco kolory na ciemniejsze. Twoje jednak chyba bardziej wpada w zieleń niż w szarozieleń? Może też być wina aparatu robiącego zdjęcia w namiocie bezcieniowym czy z silną lampką.
Ja ciągle mam Twój prezent do obmalowania ;)
Namiot bezcieniowy .
Silent Rob dobrze Ci napisał, a ja niewiele pamiętam poza Białą Piską i tankietką. ;D I że panów konnych to w zasadzie na zapleczu podeszliśmy jak się dopiero szykowali do wjazdu.
Tankietka była, a jak! Moja farba to green brown, konni na zapleczu imprezy jakby mniej domieszki brązu mają. Niech żyje namiot bezcieniowy!
Cieszy, że nieugięcie realizujesz boltowe plany. Koń nie jest najlepszej próby. Konie w 15mm wyglądają często dużo lepiej a wystarczy spojrzeć na konie od Victrix, żeby stwierdzić, że doszło do zbrodni na kopytnym. Malowanie jednak inna liga i całość wygląda bardzo dobrze!
Podziwiam umiejętność sięgania po "przystawki" z różnych systemów, bez zamawiania całych dan! Hobbystyczna degustacja. Cytując klasyka, masz "zaje***cie siłą psychikę".
Dobrze wyszedł! Pasuje do reszty.
Dzięki Koledzy. Ta hobbystyczna degustacja to całkiem przyjemny stan jest. Bez ciśnienia i wizji setek miniatur. Trochę, co prawda, w blistrach sreberek zostaje, ale da się z tym żyć.
Bardzo ładnie wyszedł. Sam szykuję się do pomalowania dwóch sekcji kawalerii. :)
Dzięki. Chętnie zobaczę Twoje wykonanie.
Prześlij komentarz