Ostatni członek bandy Hannivera Tolla, jakiego pomalowałem, to on we własnej osobie. No dobra... w zestawie mamy też przecież małego gryfo-ogara o imieniu Balthas, ale uznałem, że nie będzie potrzebował osobnego wpisu (a pomalowałem go tuż przed Tollem). Sam łowca ma bardzo przyjemną, klasyczną pozę - płaszcz, kapelusz, klinga na plecach, osinowe kołki i latarnia. Krótko mówiąc, klimat jest. Jeśli dobrze liczę, to mój trzeci łowca czarownic w "dorobku". Trochę się napracowałem przy cieniowaniu płaszcza ale... nie pokazuję tego na zdjęciach, ponieważ zniszczyłem cały efekt przy nakładaniu werniksu. Bywa.
Tym samym cała ekipa Hannivera Tolla gotowa i może już trafić na półkę. Cieszę się z tego 'projektu'. Malowanie pojedynczych wzorów, do tego fantasy - akurat w sam raz coś dla mnie na ten rok. Choć malarsko był skromny, to jednak całkiem przyjemny. Czas zacząć myśleć o jakichś drobnych planach malarskich na 2026. Pomyślności!




6 komentarzy:
Bardzo fajna ekipa! Ten czarny koleś, zawsze jak go widzę, przypomina mi tego jednego z najemników z Obcego 4 :))
No i git. Pozdrowienia!
Świetny! Jak klasyczny już witch Hunter z Mordheim! Jedyne co to pociągnął bym temat OSL odrobinę dalej. Aż się prosi. Demigryf też świetny!
Dzięki. Cieszę się, że się podobają. Latarnia mnie kusiła, ale się nie zdecydowałem.
Super pomalowane.
PS ten zestaw to jest pudło które może wciągnąć w AoS albo D&D od strzała.
Dziękuję za wizytę i komentarz. O ile pamiętam, da się go też użyć do Warcy z jakimiś dodatkami jeszcze.
Prześlij komentarz