wtorek, 26 września 2006

Jak zostać dobrze prosperującym sprinterem.

Wiecie co? Dumny byłem z narzuconego sobie reżimu i tempa w jakim przygotowuje swoją armię do DBA. Jak na moje możliwości idzie mi naprawdę całkiem sprawnie i potrafię nawet przysiąść na kilka godzin w jednym miejscu, co jak wiedzą ci, którzy znają mój temperament, nie jest wcale taką oczywistą rzeczą. Byłem, bo dzisiaj zadowolenie z siebie pękło niczym bańka mydlana. A było to tak.

W sobotę otwarty został, zgodnie z planem zresztą, sklep firmowy Wargamera w Warszawie. Pojawiłem się tam oczywiście na moment o czym już pisałem, ale szybciutko musiałem biec do innych zajęć. Dziś korzystając z odrobiny wolnego czasu i tego, że pracowałem w terenie, blisko tegoż sklepu, zaraz po skończonej pracy pognałem na Wilczą „pobywać” w nowym sklepie. Jakoś tak zeszło mi się ze trzy godziny, ale nie żałuję bo spotkałem kilku znajomych, pomogłem sędziować grę w Warhammerze Ancient Battles i pogawędziłem sobie słodko.

Co pewien czas przez okna sklepowe do środka zaglądali przechodnie, czy to jednak kręcąc głową, czy też się w nią wymownie pukając przechodzili dalej. Stan ten zmieniło dopiero dwóch młodych kominiarzy, którzy zaciekawieni weszli do środka i przyłączyli się do obserwowania jednej z dwóch toczących się bitew. Już po chwili byli w świetnej komitywie ze wszystkimi obecnymi i głośno dopingowali i komentowali sytuacje na polu bitwy. Widać było wyraźnie, że zabawa im się bardzo spodobała, nie dziwiło więc nas, że w chwilę później zaczęli wypytywać o to skąd wziąć takie fajne i czy trzeba to samemu malować? Odpowiedź, że i owszem, modele kupuje się w postaci nie pomalowanej wyraźnie ich jednak zasmuciła. Tu jednak z pomocą przyszli gracze, którzy poinformowali o możliwości znalezienia osób chętnych do pomalowania armii za jakieś niewielkie pieniążki. Dyskusja rozwijała się, aż do tego fatalnego momentu, w którym jeden z graczy opowiedział, że sam bodaj w Anglii trudnił się zawodem malującego figurki i że za jeden model w skali 15mm dostać tam można było około 1 funta (o ile dobrze pamiętam). Chwilę później jednak dowiedziałem się, iż człowiek ten potrafi pomalować taką figurkę w 3 minuty!!

Kiedy wyszedłem już z szoku i pozbierałem swoją dolną szczękę z okolicy kolan zapytałem jak to możliwe? – Są odpowiednie techniki – usłyszałem w odpowiedzi, a później pokrótce takowa została mi opisana.
- Masz czarny podkład na modelach, bierzesz je, drajbraszujesz białą farbą, później w te miejsca nakładasz kolor. Później co najwyżej rozjaśniasz tu i ówdzie nakładając jaśniejsze plamy.
I już? Przez chwilę byłem lekko skołowany. – Ale jak w ten sposób pomalowany model wygląda? – zastanawiałem się na głos. Szybko zostałem uspokojony, że sprawny malarz potrafi zrobić w ten sposób naprawdę dobrą robotę, a figurka wygląda na tyle dobrze, że ktoś chce za nią zapłacić.

No i jak tu teraz się cieszyć z mojego tempa malowania? Mnie pomalowanie jednej figurki zajmuje minimalnie godzinę, a i to tylko wtedy kiedy nie ma wielu elementów i szczegółów. Jasne, mogę powiedzieć, że w moją pracę włożone jest znacznie więcej serca i znacznie bardziej przykładam się do uwydatniania szczegółów i różnic pomiędzy różnymi modelami, ale efekt niejednokrotnie jest słabszy niż tych modelarskich sprinterów.
Cóż, pozostaje nam tylko uspokoić swoje sumienie najbardziej klasycznym z tłumaczeń. Ja to robię dla przyjemności…

A żeby nie było tak całkiem, że nic mi nie idzie prezentuję dzisiaj kolejny warband galijski, który właśnie wykończyłem. Po przemyśleniu za i przeciw, postanowiłem użyć ponownie figurek, które malowałem poprzednio (HaT #8058 Carthaginian Allies) tylko nadać im inny charakter za pomocą barw. Prezentuję więc celtycki oddziałek, lekko uzbrojony i nie opancerzony. Starałem się nadać strojom półnagich wojowników wrażenia, iż są zrobione z charakterystycznego kraciastego materiału, jak mi się udało oceńcie sami. Jeden z wojowników pokryty jest malunkami wojennymi, jakie często można oglądać u galijskich wojowników w podręcznikach dla militarystów i historyków. Na Na trzeci warband trzeba będzie jednak poczekać dłużej.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS