czwartek, 21 września 2006

Władca Much

Czy ta figurka jest powodem drobnych, acz uciążliwych wypadków, które ‘po mnie chodzą’? Niech pomyślę… W dniu, w którym umówiłem się na odbiór Garlaucha tak paskudzenie zaciąłem się w palec, że droga od samochodu do łazienki tonęła we krwi. O kiedy mam ją w domu, zdążyłem odwiedzić dwa razy pogotowie ratunkowe, moja żona wycofała w jakiś samochód a ostatnio muchy owocówki urządziły sobie wylęgarnie pod dachem. Są ich miliardy a moja wycieczka na dach z puszką muchozolu była mniej rozsądna niż skok na spadochronie bez spadochronu. W sumie do tego ciągu zdarzeń mógłbym dorzucić nagłe oziębienie w sierpniu i konieczność palenia w centralnym, problemy techniczne ze zgiełkiem i forum, lustrację Zyty, suszę w lipcu, kryzys gospodarczy na Węgrzech i zamach stanu w Tajlandii.
W najbliższą niedzielę turniej WFB – bielska liga żegna się z zasadami 6 edycji. Obiecałem sobie, że to tego czasu pomaluję tego-którego-imienia-nie-wolno-wymawiać. Na razie trzymam się planu – godzina dziennie a główny skok planuję na sobotni wieczór. Figurka utonęła obecnie w tuszach a jej zaawansowanie oceniam na 27,36%. Dzisiaj zamierzam wykończyć skrzydła. Muszę też przygotować ostateczną wersję rozpiski. Oby wystarczyło mi wytrwałości w pierwszym zamiarze a rozsądku w drugim.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS