... is... that it is full of Scots! - miał powiedzieć król angielski Edward I, przezwany Długonogim. Czy powiedział to naprawdę, nie wiem. W każdym razie taką sentencję włożył mu w usta scenarzysta filmu Waleczne Serce, nomen omen, niejaki Wallace. Zgrabny tekst i pasuje, jak ulał do moich dzisiejszych działań w obszarze miniatur do DBA w skali 15mm. Swego czasu bowiem zamówiłem sobie szkocką armię z Essexa (IV/16.) - kto mnie zna, wie doskonale, dlaczego. Oczywiście w swojej naiwności spodziewałem się dwunastu Wb i figurek w słynnych kiltach. Nic bardziej błędnego. Nie można przecież opierać historycznej znajomości średniowiecznej Szkocji na jednym, w dodatku (jak powiedział mi pewnie znajomy Anglik) hollywoodzkim przeinaczeniu faktów pewnej skomplikowanej sąsiedzkiej relacji. Tym bardziej, kiedy za kamerą staje Australijczyk. Ten sam zresztą, który odgrywa postać głównego Szkota. Mniejsza o film, mniejsza o kilty. Czeka mnie sporo pracy z nowym nabytkiem, w przeważającej większości opartym na elementach Pk. I jak tu nie posłużyć się sentencją Edwarda? Jednak nie to mnie martwi, a fakt, że nie mam jeszcze pomysłu na oryginalne, przełomowe a zarazem szkockie w charakterze podstawki. Wciąż szukam rozwiązania tego dylematu.Jeszcze jedno - wczoraj rozegraliśmy pierwszą rundę nowej kampanii DBA. Sądziłem, że po trudnych finiszach malarskich na jej potrzeby, nocnych frustracjach przy farbach, po ciężkich zmaganiach z kwietniowym wiatrem przeciwności, niszczącym brutalnie pewne fundamenty mojego światopoglądu, nie będę w stanie spojrzeć na piętnastomilimetrowych kolegów. Tymczasem od rana planowałem usiąść przy farbach i wypuścić coś spod ręki. Tylko ogólne zmęczenie sprawiło, że z skończyło się zaledwie na powiedzeniu Szkotom ‘dobry wieczór’. Farby poczekają, nie dłużej jednak niż kilka dni. Niech będzie to więc moja prywatna (i zawoalowana) recenzja Opus Europy. Dobrej nocy!


0 komentarzy:
Prześlij komentarz