Regularność w kwestii kupowania prasy tematycznej to pewnego rodzaju rytuał, który staram się kultywować. Przyzwyczajenie zostało mi z lat osiemdziesiątych, kiedy obciążałem półki kolejnymi numerami Morza czy MSS. Przez jakiś czas rytualną rolę pełnił White Dwarf – sprawa zdechła, kiedy w końcu po dość długim okresie przyznałem się sam przed sobą, że treści tam niewiele a obrazki są w jakimś stopniu powtarzalne. Ostatnio jednak zanotowałem pewne drgania sejsmiczne – wszystko za sprawą miesięcznika Focus Historia. Do tej pory kupowałem go przy okazji sporadycznych wyjazdów czy kilkugodzinnych posiedzeń w różnego rodzaju poczekalniach. Niemniej od dwóch miesięcy sprawy mają się inaczej.
Focus Historia to miesięczna dawka wiedzy w postaci 90 stronnicowego, kolorowego magazynu. Spectrum poruszanych zagadnień jest szerokie a każdy miesiąc podporządkowany jest konkretnemu motywowi przewodniemu. Dla przykładu w numerze kwietniowym brylowali Wikingowie, ostatni zaś, czyli majowy, wprowadza nas w mało znany świat oddziałów specjalnych.
Weźmy Wikingów – obok historii dotyczącej ery ich podbojów wojskowych, czytamy osobno o podróżach morskich, dostajemy wywód genetyczny, rozprawkę na temat działania muchomorów a także artykuł o normańskim pochodzeniu Piastów Założycieli naszej wesołej ojczyzny. Z kolei, jeśli mowa o numerze poświęconemu służbom specjalnym, to obok artykułów na temat SAS, Delty czy Gromu, możemy przeczytać o mało znanych faktach z historii stosunków polsko-izraelskich. Chodzi mianowicie o supertajne szkolenia z okresu dwudziestolecia międzywojennego, jakie IIRP organizowała dla syjonistycznej organizacji podziemnej, polegające na przekazywaniu wiedzy mającej ułatwić tym ostatnim działania, które dzisiaj nazwalibyśmy terroryzmem.
Oczywiście obok wspomnianych tematów przewodnich, dostajemy co miesiąc przyzwoitą dawkę wiedzy z różnych epok. I znów posłużę się dwoma ostatnimi numerami, do podania przykładów: Lisowczycy, prawda o obronie Częstochowy przed Szwedami, sposoby walki w Średniowieczu (nota bene artykuł autorstwa Krzysztofa Kęćka, którego ksiązki recenzowaliśmy już na BZ), Peregrinos starożytny ekscentryk, senator McCarthy, itd.
Nie brakuje w Focusie cyklów: a to ciekawostki w stylu historia piwa czy sera pleśniowego, a to kalendarium, czy wreszcie seria 44-89, przybliżająca czytelnikom osobliwe czasy Polski Ludowej.
Obok opisywanych powyżej zalet miesięcznik jest dodatkowo nośnikiem reklamy. Nie mówimy oczywiście o jogurtach czy kremach ujędrniających – mam tu na myśli przede wszystkim promocję nowości wydawniczych z gatunku książek historycznych i beletrystycznych, a także gier komputerowych czy filmów, mniej bądź bardziej związanych z historią.
Oczywiście wydawnictwo Focus posiada swój własny portal internetowy, na który warto zajrzeć – adres http://www.focus.pl/historia. Znajdziemy tam wybrane artykuły z wydanych już numerów miesięcznika, inspirujące galerie, forum, quizy czy zapowiedzi kolejnych numerów. Wystarczy kliknąć, żeby przepaść na dłuższą chwilę.
Myślę, że miłośników historii, nie trzeba specjalnie do Focusa przekonywać. Pasjonatów gier bitewnych również – zwykle znajdą tam coś dla siebie. Jeśli o mnie chodzi, to pierwsze koty za płoty: nie nazwałbym tego może jeszcze stałym związkiem, ale zaczynamy się dość regularnie spotykać. Czekam na dalszy rozwój wypadków - podobnie jak i na numer czerwcowy.
Adrian Stolarczyk



0 komentarzy:
Prześlij komentarz