Lubię święta, zawsze znajduję pod choinką różne ciekawe rzeczy. Tym razem Mikołaj, reprezentowany przez moją Ukochaną, uzupełnił moją biblioteczkę, o kilka ciekawych pozycji. Przez pierwszą z nich się przebiłem i spieszę donieść naszym Drogim Czytelnikom, jaką opinię wyrobiłem sobie czytając „Wojny Starożytnego Świata. Techniki Walki” pracę trójki autorów pod batutą Briana Todd`a Carey`a.
Książka wydana w miękkich okładkach, przez nasze ulubione wydawnictwo Bellona, jest bliźniaczą pozycją „Wojen Średniowiecznego Świata”. Od razu doradziłbym zakup obu, żeby się potem nie męczyć z szukaniem po księgarniach. Seria pokrywa się chronologicznie z listami armii z podręcznika do DBA, więc śmiało mogę stwierdzić, że jest lekturą obowiązkową miłośnika tego systemu.
Rzuciłem się na tę książkę pełen nadziei na ciekawostki i „smaczki”. ale po jej przeczytaniu mam, co do niej, ambiwalentne odczucia. Zanim przejdę do opisu zawartości tej pracy, chciałem się podzielić ogólnymi wrażeniami, które spowodowały, że mam mieszane uczucia na jej temat. Już na samym początku, po przedmowie i przed wstępem mamy piękną tabelę, w której zestawiono zawarte w książce mapki. Mamy opis mapy np. „Bitwa pod Maratonem 490r. p.n.e.”, mamy numer mapy, ale brakuje numerów stron, na których te mapy się znajdują. Takie małe nielogiczne niedopatrzenie.
Zdaję sobie również sprawę, że opisanie zmian systemów taktycznych zachodzących na przestrzeni ponad 3 tysięcy lat, w pracy liczącej sobie niewiele ponad 200 stron, musi prowadzić do licznych uproszczeń i uogólnień, jest to naturalne. Ale z drugiej strony książka cierpi, moim zdaniem, na „syndrom Discovery”, że tak sobie pozwolę go nazwać. Chodzi o tak skrótowe traktowanie różnych spraw, że prowadzi to do wytworzenia w odbiorcy niezgodnego z rzeczywistością obrazu. Dla przykładu autor pisze o germańskich sprzymierzeńcach Helwetów: Bojach (sic!). Rozumiem, że chodziło o plemię celtyckie a nie germańskie, które zamieszkiwało również obszary Germanii. Gdybym jednak tego nie wiedział, byłbym święcie przekonany, że chodzi o plemię germańskie. Kultura celtycka i germańska zaś, to dwa odrębne światy, chociaż czasem się przenikające.
Takich kwiatków jest więcej. Autor stwierdza, na przykład, że Hannibal nie zdobył Rzymu, ponieważ nie miał sprzętu oblężniczego. Bardzo interesujące, aczkolwiek to nie była jedyna, ani nawet główna przyczyna tego, że Barkas nie ruszył na Rzym. Jednak o tym już się nie wspomina, co znowu powoduje możliwość wywołania w odbiorcy błędnego przekonania.
Kolejnym lekko mnie irytującym przejawem „syndromu Discovery” jest maniera autora pisania o zdarzeniach, często przecież nie do końca zbadanych (brak źródeł, fałszowanie historii itp.) jako o jasnych i pewnych faktach. Przez całą książkę autorzy się nie zająknęli, że piszą o prawdopodobnym przebiegu takiej a takiej bitwy.
Sytuację ratuje nieco znaczna ilość przypisów na końcu każdego rozdziału, odsyłająca do prac, na których autorzy oparli to, co napisali. Co prawda większość przytaczanych prac to anglojęzyczne wydawnictwa i anglosascy autorzy, ale nie wymagajmy do Amerykanów sięgnięcia do klasyków niemieckich czy francuskich, wybitnych specjalistów i znawców starożytności. Zdarzają się czasem na szczęście fragmenty Polybiusza, Herodota czy Liwiusza i Tukidydesa, więc tragedii nie ma.
Książka podzielona jest zasadniczo na 5 rozdziałów plus dodatki takie jak przypisy, owe nieszczęsne, niepotrzebne zestawienie map i słownik pojęć. Każdy z rozdziałów traktuje o konkretnym okresie historii i zmianach, jakie zachodziły w tym czasie w systemach taktycznych. Do tego dołączone są opisy kliku bitew, jako przykłady zastosowania tych systemów w praktyce.
Warto dokładnie przeczytać wstęp, w którym autor objaśnia zastosowaną w książce metodę podziału sił zbrojnych ze względu na uzbrojenie i funkcję na polu walki. Diagram zawarty we wstępie pokazujący zależności między poszczególnymi formacjami, to prawie że algorytm tabeli do rozstrzygania strać z DBA. Widać od razu, że autor bardziej jest analitykiem militarnym niż historykiem, być może stąd ów „syndrom Discovery”.
Rozdział pierwszy traktuje o powstaniu pierwszych wielkich cywilizacji na Bliskim Wschodzie, i jako wynik rozwoju cywilizacyjnego, powstaniu wielkich armii, złożonych systemów logistycznych i nowych typów uzbrojenia. Opisane są w nim armie od Sumeru po armie imperium Asyryjskiego i Persji. Opisane są również kluczowe bitwy z tego okresu. Warto się zagłębić w analizy dotyczące zastosowania rydwanów wraz z defensywnymi formacjami piechoty.
Rozdziały drugi i trzeci to część pracy poświęcona rozwojowi sztuki wojennej w obrębie helleńskiej części świata. Od archaiku aż do okresu, kiedy zderzyły się dwa odrębne i ewoluujące oddzielnie systemy taktyczne, czyli do wojen perskich. Możemy prześledzić jak rozwinęła się grecka sztuka wojenna, jakie piętno odcisnęła a kulturze i społeczeństwie greckim i jak jej skostniałe schematy rozbiła synteza doświadczeń, zebranych przez stulecia w armii nowego typu: armii macedońskiej. Jej rozwój doprowadził do wojen z Persją i powstania wielkich wschodnich imperiów Diadochów.
Rozdziały 4 i 5 to po prostu Rzym. Od czasów etruskich królów, przez Republikę po rozkwit i upadek Cesarstwa. W tej części książki dowiadujemy się jak ewoluowała najbardziej efektywna machina wojenna, jaką był rzymski legion. Dowiedzieć się można również, co nieco, na temat tego, co spowodowało, że przestała być tak efektywna. Całość okraszona opisami bitew, mapami i ciekawostkami.
I to już koniec książki. Aż by się chciało sięgnąć po drugą część serii, żeby dowiedzieć się więcej, na temat rozwoju sztuki wojennej, po upadku zachodniego cesarstwa. Nieprawdaż?
Podsumowując, mimo wspomnianych wad, jest to bardzo solidna, przekrojowa praca, którą warto przeczytać, chociażby po to, żeby usystematyzować sobie chronologicznie i pojęciowo zagadnienie, jakim jest sztuka wojenna starożytności. Cała książka, mimo pewnych uproszczeń, o których wspomniałem na początku, jest syntezą ponad 3 tysięcy lat rozwoju systemów taktycznych i logistyki okraszoną niezłymi mapami, oraz ciekawymi tezami w dziedzinie taktyki. Jest, moim zdaniem, obowiązkową lekturą miłośnika DBA, który to system obejmuje w sposób analityczny i uogólniony zagadnienia stosowania różnych rozwiązań taktycznych na przestrzeni 4,5 tysiąca lat historii ludzkości.
Życzę miłej lektury i pamiętajcie! Kupcie obie książki naraz! Nie ma to jak cała seria na półeczce...
Wojny starożytnego świata. Techniki walki.
Brain Todd Carey, Bellona 2008
Cezary Opaliński



0 komentarzy:
Prześlij komentarz