środa, 8 lipca 2009

Zakurzony

Na mojej półce dosyć długo stał Manfred von Carstein. Chłop się kurzył i kurzył, bo jakoś nie miałem czasu się za niego zabrać, albo miałem ważniejsze rzeczy na głowie. W końcu przyszła na niego kolej. Został skonwertowany i przygotowany do malowania. Jednak po tym zabiegu musiał znowu swoje odczekać, aż przyszedł ten dzień i wyciągnąłem dla niego farby.
Najpierw trochę o konwersjach. Po pierwsze wymieniłem mu broń w prawej ręce z jakiejś takiej kosy na lancę. Tu się musiałem pomęczyć ponieważ broń ta była częściowo zespolona z płaszczem. Jak jest lanca to musi być i tarcza, więc po drugie wymieniłem mu miecz w lewej ręce na tarczę. Trzecia, najbardziej pracochłonna i największa konwersja, to mini diorama na podstawce. Scena przedstawia ofiarę wampira, a właściwie to już ofiara jego wierzchowca, która próbuje jeszcze ostatnim tchnieniem posłać wampirowi kulkę w łeb. Jest to żołnierz imperialny, a konkretnie osobnik z szeregów Free Company. Wprowadziłem dosyć obfitą ilość terenu, cała figurka poszła do góry. Imperialista leży częściowo na płycie nagrobnej trzymając się jej jedną ręką.
Malowanie to moje klasyczne postarzenie metalu. Zarówno koń, jak i wampir, zostali zrobieni w zaśniedziałych i zardzewiałych zbrojach. Oprócz tego zbroja wampira jest w kolorze czerwonym. Płaszcz został pomalowany w brązie przechodzącym w zieleń. Skóra wierzchowca to Graveyard Earth, natomiast wampir ma skórę na bazie rozjaśnianego Tanned Flesh, pokrytą lekko fioletowym wash’em.
Zabawa przy konwertowaniu tego modelu była przednia, jak z resztą przy każdej konwersji. Wkrótce ujrzycie kolejne wampiryczne wypociny.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS