piątek, 29 stycznia 2010

Blogusław się wnerwił

Dostałem dzisiaj ostrzeżenie od własnego bloga. Powiedział, że jeśli go będę tak źle traktował, nie szanował, zapominał o nim, nie odświeżał, sprzątał i podlewał, to on sobie pójdzie tam, gdzie pieprz rośnie i nigdy nie wróci. Ależ spokojnie! O co to zamieszanie, po co te emocje? Dobry bloguś, dobry.
Co u mnie? Cisza blogowa tylko pozorna, bo styczeń wcale nie minął pod znakiem ‘totalnego odstawienia’. Co prawda nie robiłem zbyt dużo warsztatowo, jednak i o stronę nieco zadbałem, przede wszystkim zaś o siebie. Po pierwsze, granie w bielskim Gnomie: sobotnie spotkanie ze Zwierzakiem i Robsonem i parę partyjek DBA wprawiło mnie w kapitalny nastrój. Koniecznie musimy powtórzyć! Przy okazji dotarło do mnie, że to pierwsze wyjście do klubu, żeby zagrać, w … moim życiu! Brzmi nieprawdopodobnie? Jednak właśnie tak jest (oczywiście nie licząc kilkudziesięciu turniejów czy kampanii). Cóż, pozostaje mi skwitować to stwierdzeniem, że na nic w życiu nie jest za późno i korzystać regularnie z możliwości spotkań w sklepie/klubie. Ech, krew od razu zaczęła inaczej krążyć: wokół ostre cięcie w karcianki, stolik obok młodzież (toż to dzieci), rżną w Star Wars; spotkałem parę znajomych twarzy z bielskiego świata wfb, dowiedziałem się o ostatnim turnieju klubu Ósma Bila (przyciągnał ponad 40 graczy! Imponujące!), przede wszystkim zaś pograłem w DBA. Bomba. Tylko jedna rzecz zepsuła trochę klimat - nieobecność MiSiA (druga z rzędu!). Za to zostanie mu ścięta głowa przy najbliższej okazji. W międzyczasie złamałem mu makietę rzeki na pół. Karę należy stopniować.
Niestety przy okazji pochorowałem się mocno i ostatni tydzień spędziłem w domu, w raczej nienajlepszej formie. Stąd modelarsko też słabawo. Dodatkowo zgodnie z zamiarem postanowiłem odsapnąć od 15mm, co skończyło się dotrzymaniem słowa: oczyściłem z nadlewek tylko 8 łuczników do elementów Lb i dałem im podkład. Z poprzednią ósemką czekają teraz na malowanie, pewnie w lutym. Zapowiadałem też ostatnio, że chcę wrócić do większej skali. Dlatego przejrzałem zasoby w szafeczce, zrobiłem porządek i przygotowałem do malowanie dwie metalowe figurki do systemu LOTR, które kiedyś kupiłem. Takich metalowych zaskórniaków jest tam więcej. Wreszcie malowanie: skromnie, ale coś ruszyło. Skończyłem bowiem pokazywaną kiedyś podstawkę, do tajemniczej figurki. Pokazywałem ją co prawda paru osobom, a wkrótce będzie jasne, o czym mowa. Dzisiaj jednak poprzestanę na podstawce: domalowana, gotowa, ze stylowym (hehe) tribalem na kamieniu. Do usłyszenia w lutym.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS