wtorek, 11 maja 2010

Oby więcej

Ano, oby więcej taki weekendów, jak ten ostatni. Już od wrześniowych Pól Chwały nastawiałem się, że zjawię się w stolicy z okazji Grenadiera. I tak się stało. W ramach ‘warszawskiego sanatorium’ poszerzyłem pobyt o parę dodatkowych dni i to był strzał w dziesiątkę. Okazja do spotkania się ze starą, legionową Bracią nie zdarza się często i, na demony kręgli, wykorzystaliśmy ją w doskonałym stylu. Co prawda nie udało nam się domalować regimentu gobosów, ale przynajmniej teraz tsar nie będzie się miał jak wykręcić sienem! Kiedy następny raz?
Co do samego Grenadiera, to zahaczyliśmy go w sobotę na parę godzin, w trakcie których między innymi obejrzałem rekonstrukcję walk z okresu Powstania, zrobiłem sobie zdjęcie z szermankiem, zagadnąłem Sosnę o Rosję do OiM, przede wszystkim poznałem wielu pasjonatów, dotychczas znajomych mi jedynie z sieci. Wystarczy wymienić takie osobowości jak Yori, Cisza, rrober czy Kadzik. Niedziela to już turniej DBA, w którym nie specjalnie się popisałem, bo przegrałem trzy z pięciu bitew. Tłumaczę sobie to tak, że Fortuna w końcu postanowiła mnie opuścić - przez trzy dni goliłem wszystkich we wszystko, więc w niedzielę zostałem sprowadzony na ziemię. Na okrasę trochę zmarzłem, ale suma sumarum, była moc. Oby więcej takich spotkań i inicjatyw. Bo hobby hobbym, ale ludzi i interakcji nie zastąpi nic. Amen.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS