
Cała okolica pod wodą, nie ma telefonu i internetu. Utrudnia to znacznie pracę. Znalazła się więc chwila, zainspirowana mail'ami od Kadzika, na sklejenie drugiego Tygrysa z zestawu Italeri. Bez presji "gotowej armii", spokojnie mogłem pomyśleć, jak urozmaicić i wyróżnić ten model. Postawiłem na "ząb czasu". Sprokurowałem kilka śladów po trafieniach, uszkodziłem jeden błotnik o jakiś kamień... Te proste zabiegi nadały modelowi nowego, ciekawego wyglądu. Do tego użyłem tylko nożyka modelarskiego i "sreberka" z wieczka jakiegoś jogurtu. Resztę dopełnił wikol i PattexFix. Teraz czekam aż wszystko ładnie, grzecznie powysycha.
Dodatkowo wkleiłem we wnętrzu modelu kamienie. Wcześniej używałem śrub, jednak cel pozostał niezmienny. Dociążyć model tak, żeby "czuło" się go w ręku. Na dowód wykonania powyższych prac - zdjęcia.
Powoli też dochodzę do jakiegoś konsensusu z samym sobą, dotyczącego kolorystyki. Chyba zdecyduję się na mieszankę pustynnego kamuflażu, którego użyłem na kunie i czerwonej minii... widziałem takie ryciny - model wyglądał genialnie! I nietypowo. Widać, że paliło się wysłać maszynę na front. W jakimkolwiek stanie.


0 komentarzy:
Prześlij komentarz