Wio koniki! Lenistwa dosyć. Wygoniłem dziś moje zwierzątka do pracy, czas zarobić nieco grosiwa na utrzymanie. A najlepsze po temu są gwałty i grabieże!
Długo ważyły się losy mojego uczestnictwa w trzecim turnieju, drugiego sezony Ogólnopolskiej Ligii DBA. W końcu, niemal w ostatniej chwili zdecydowałem się wystąpić, wraz z moją armią Madziarów z X wieku i zażyć nieco emocji.
Jeszcze w autobusie wpadłem na dość szalony pomysł, sięgnąłem po netbooka i po 15 minutach Bitewny Zgiełk miał swoje konto na Blipie i odpowiednią kontrolkę wyświetlającą jego zawartość na samej stronie. Postanowiłem relacjonować turniej na żywo!
W Aggresorze czekali już gospodarze. Raleen i Greebo. Ten drugi, odpowiedzialny za całą warstwę logistyczną, sprawił się jak zwykle znakomicie. Przez cały turniej nie brakowało niczego, co potrzebne było do rozgrywki, a co więcej, zapewnił nam przekąski i napoje, oraz znakomitą atmosferę spotkania.
Turniej rozpoczęliśmy bez poślizgu, przewidziano cztery bitwy dla każdego z graczy. Ja miałem szczęście spotkać się po raz pierwszy z jednym graczem, a z trzema pozostałymi rozegrać kolejne już potyczki. Pokrótce wyglądało to tak.
I Bitwa
Po przeciwnej stronie stołu staje Multik, nasz gość z Gdańska, ze swoją armią Burgundów. Mnóstwo rycerstwa wspartego łucznikami i artylerią. Było nie było w sam raz na bat na Madziarów. Na szczęście udaje mi się nieco przyblokować kolumnę rycerstwa na lewej flance, na prawej w zbyt pośpiesznych manewrach robi to sobie sam przeciwnik. Ryzykując uderzam kawalerią w środku, przełamując artylerię i łuczników. W chwilę później dożynam pozbawione wsparcia, strzelające centrum w lesie. Pierwsza bitwa poszła nad wyraz świetnie!
II Bitwa
Naprzeciwko mnie staje Murass, kolejny gość z Gdańska i człowiek, z którym mam na pieńku od pewnego turnieju w Trójmieście. Wtedy przegrałem bitwę o pierwsze miejsce. Tym razem staję przeciwko Portugalii. Znów rycerstwo, łuki i dodatkowe wsparcie ze strony ciężkiej piechoty. Manewry obu armii trwają bardzo długo, każdy z nas próbuje przyjąć lepszą pozycję przed starciem, w końcu uderzam ja, całą linią, niestety niemal natychmiast zostaję odbity, z bolesnymi stratami własnymi. Przeciwnik popełnia jednak błąd, zamiast wykorzystać złamanie mojego szyku, próbuje reorganizować własny, który również stał się ofiarą chaosu spowodowanego zbytnią pewnością rycerskich oddziałów. Okazuje się, że wysłany na lewą flankę oddział stepowych zwiadowców był moim najlepszym pomysłem w tej grze, atak na flankę wroga przynosi niespodziewane ofiary. Moja lekka kawaleria broni się zaciekle, mocniej niż mogę to sobie wyobrazić. Rzutem na taśmę wygrywam tę zaciętą bitwę niemal na granicy upływającego czasu. Zemsta została wywarta!
III Bitwa
Przeciwko mnie staje Pablo ze swoją wczesną Macedonią. Z Pablem graliśmy już wielokrotnie i zawsze były to niezwykle zajmujące rozgrywki. Tym razem jednak mój przeciwnik ma do mnie pewne pretensje, za bitwę z poprzedniego turnieju, gdzie pognałem jego zawodników. Wykorzystuję świetny rzut na inicjatywę i z zasadzki atakuję generała wroga. Bitwa ma szanse skończyć się z pierwszym rzutem, niestety przegrywam i moi harcownicy zostają odparci. Środkiem ruszają moje kawaleryjskie zagony, idą wprost na czoło kolumny macedońskiej. Przez chwilę waham się czy uderzyć nim wróg zdąży przygotować linię słabszymi siłami, czy poczekać aż sam zgromadzę więcej wojsk. W końcu jednak postanawiam zaryzykować. Uderzenie jest miażdżące, oddziały przeciwnika podają tyły, pada też idący z odsieczą generał. Błyskawiczna bitwa kończy się moim zwycięstwem. Boję się spotkać Pabla na następnym turnieju…
IV Bitwa
Wszystko ma się zdecydować w ostatecznym starciu z moim Nemezis z ostatniego turnieju. Osławiony Cisza i jego armia Traków dała mi popalić ostro ostatnim razem. Plułem sobie długo w brodę, że dałem się tak głupio wciągnąć w jego zasadzki. Tym razem postanowiłem być mądrzejszy i od samego początku rozważnie sterowałem swoimi oddziałami. Ciężki teren wybrany przez przeciwnika zagrał na jego niekorzyść, ustawione na patowych pozycjach kawalerie czekały aż bitwa rozstrzygnie się daleko na mojej lewej flance. Raz za razem zadawałem przeciwnikowi straty w jego lekkiej piechocie, aby przy stanie 3:0 zakończyć rozgrywkę z powodu upłynięcia czasu. Szkoda, bo brakowało jeszcze tylko chwili, aby Trakowie zostali całkowicie pokonani. Remis, ale ze wskazaniem na mnie, satysfakcjonuje mnie, jako zemsta za poprzednią porażkę.
Uff! Nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Zwycięstwo w turnieju nie przyszło mi łatwo, a każdy z przeciwników był dla mnie niełatwym wyzwaniem. Cieszę się z konsekwentnie przeprowadzonych ataków i ze szczęścia, jakie tym razem sprzyjało mi w kościach.
Potrzebowałem tego sukcesu!
Przez cały czas trwania turnieju działał mój pomysł z relacją na żywo i jak się okazało, spodobał się kilku osobom. Może właśnie w ten sposób powstała nowa, świecka tradycja?
Serdecznie dziękuję wszystkim za wspaniałą atmosferę na turnieju, dziękuję też kolegom, którzy wzięli udział w małym, poturniejowym afterparty.
Do zobaczenia na kolejnym turnieju!






7 komentarzy:
Gratuluję wiktorii i awansu w lidze!
Super sprawa taka relacja i gratuluje 1 miejsca:] A kiedy jakiś turniej bliżej Krakowa? Może starczy czasu, żeby przygotować jakąś armie:)
Dziękuję, awans pokaźny, jest się z czego cieszyć. Choć teraz jest też skąd boleśnie spadać :).
Następny turniej chyba odbędzie się w Bielsku Białej na Grojkonie, przynajmniej takie są wstępne plany. Wkrótce na forum Strategie powinien wypowiedzieć się w tym temacie organizator.
Czekam na rewanż :) Żałuję że nie udało mi się zagrać z MiSIem.
Nareszcie obudziliście przyczajonego Tygrysa, ukrytego Smoka. Z relacji wynika, że 'generałkę' pokazałeś na najwyższym poziomie i aż żal d... ściska, że człowiek tak sam nie potrafi. Gratulację dla Ciebie i przeciwników, którzy mężnie się z Tobą potykali.
Najwyższe słowa uznania za zajęcie I-go miejsca :) Gratulacje!
Na następnym zagramy ze sobą Ciszo :)
Prześlij komentarz