niedziela, 20 lutego 2011

Dziki Gon


The Wild Riders of Kurrnous are Orion’s personal guard, as aggressive and impulsive as he. They are fey and dangerous creatures, who are no longer truly the Elves they once were, but are now part of the Wild Hunt.

Księga Wood Elves, 2005


Jakże inaczej mógłbym zatytułować dzisiejszy wpis? The Wild Hunt. Nie miałem wątpliwości. Z Dzikim Gonem skojarzyłem Dzikich Jeźdźców niemal zaraz po przeczytaniu ich tła fabularnego w księdze. Natchnął mnie zapewne fragment, że nie są już Elfami, którymi kiedyś byli. Zresztą czego innego można spodziewać się po takim miłośniku prozy Sapkowskiego, jak ja. A przecież Dziki Gon to stary europejski mit, traktujący o, jak możemy przeczytać na nieodżałowanej Wikipedii, gromadzie myśliwych-zjaw, gnających konno na dziki łów. I pomimo tego, że po raz kolejny GW czerpie wprost z istniejących podań (ależ który z autorów tzw. fantasy tego nie robi?), to koncept ten przypadł mi wielce do gustu - wplecenie Gonu do armii Athel Loren nie może się nie podobać.

Dlatego też, zaraz po pierwszym skojarzeniu, wiedziałem, że moja kolekcja nie obejdzie się bez Dzikich Jeźdźców. Wcześniej nie byłem tego pewien, chciałem przeznaczyć ten wybór z sekcji Special na jednostkę latającą. Pewną rolę odgrywał tu też aspekt finansowy. Piątka jeźdźców to blisko 200 złotych (czyli tyle, co cztery modele sokołów) - no co wydać tak sporą sumę? Tym razem poszczęściło mi się na aukcji - kiedy zobaczyłem nowiuteńką piątkę konnych za mniej, niż 100 złotych, nie mogłem nie licytować. Aukcja zakończyła się pomyślnie koło tej kwoty i wkrótce miałem modele w domu.

Często gęsto naiwne tło fabularne GW, szczególnie w przypadku Elfów (Ulthuan cacy, Nagarond be; pisałem o tym kiedyś więcej przy okazji recenzji ostatniej księgi Dark Elves), jest na szczęście złamane wieloma odcieniami szarości, jakie widzę w Athel Loren. Połączenie Elfów i Istot Leśnych, podkreślenie ich neutralnego charakteru, harmonii i symbiozy ze Starożytną Puszczą broni się z całego elfiego tryptyku GW najlepiej. Dlatego też mój pomysł na Dzikich Jeźdźców miał być w miarę nietypowy. Nie będę go specjalnie komentował - wszystko widać, jak na dłoni. A propos dłoni: targnąłem się na małą konwersję w przypadku jednego z dzisiejszych bohaterów.


Wierzchowiec Rideana szedł kłusem po lekkim zboczu, pomiędzy rosnącymi tu rzadziej drzewami. Kiedy wojownicy Polany Płaczących Liści ruszyli za swoją przywódczynią, zwiadowca przyłączył się do nich. Wraz z innymi jeźdźcami prowadził rekonesans okolicy, osłaniając jednocześnie skrzydła pochodu przed ewentualną zasadzką. Napięcie związane z nieuchronnie zbliżającą się bitwą nie opuszczało go. Nie mógł go w sobie stłumić, choć zadanie związane z podjazdem pozwalało nieco odegnać czarną chmurę myśli. Zatrzymał konia i oboje, jeździec i zwierzę, zastygli w bezszelestnym nasłuchiwaniu. Cisza, nienaturalna cisza, pomyślał. Powietrze stężało, dzień przygasł. Wyczuł, że coś się zbliża. Koń najpierw zastrzygł uszami, potem wierzgnął gwałtownie kopytami i dziko zarżał. Ridean z trudem osadził go w miejscu, zanucił niskim głosem, uspokoił. Nad ich głowami, nad czubkami drzew galopowały zjawy myśliwych dosiadające upiornych wierzchowców. Przetoczyły się niczym burza i zniknęły szybko w oddali.

A więc jeden z jego jeźdźców dotarł na Królewską Polanę, pomyślał. Posłaniec trafił przed Wielki Dąb i dzięki niemu Dziki Gon wyruszył, by wesprzeć obrońców Puszczy w wypełnieniu przeznaczenia. Także mojego, szepnął. Trwał jeszcze bez ruchu przez dłuższą chwilę. Puszcza zaczęła z powrotem nucić swą starożytną pieśń. Ruszył przed siebie.

Obraz z nagłówka to Peter Nicolai Arbo - tytuł Asgardsreien. Prawda, że piękny? Z góry dziękuję za komentarze.

Regiment
Typ: Wild Riders (full command group)
Ilość: 5
Koszt w punktach: 166 pkt
Koszt w złotych: 81 zł

Armia
Stan posiadanych figur: 100%
Stan złożonych figur: 100%
Stan pomalowanych figur: 74,23%
Łączny koszt w punktach: 1590 pkt
Łączny koszt w złotych: 771 zł



12 komentarzy:

quidamcorvus pisze...

Ciekawy pomysł i dobre wykonanie :) Oddział na ciemnym tle, wśród innych modeli musi świetnie wyglądać. Brawo!

PS Jakich kolorów użyłeś do malowania?

Inkub pisze...

Zacni. Doskonałe podstawki. I bardzo klimatyczni.

Skavenblight pisze...

Czyli leśne duchy? Jeden z lepszych (i lepiej wykonanych) pomysłów, jakie widziałam (choć sama mam zamiar zrealizować nieco inny - i dobrze, inwencji twórczej w kwestii WR nigdy dość). Kawał dobrej roboty, czuć ten klimat. Brawo!

Gobos pisze...

Piękne duchy, przy tych moje się kryją i to głęboko :) ostatnio miałem okazję malować kolejną partię eterycznych i znowu pomalowałem ich inaczej, to już 3 wersja. gratuluję wykonania namber łan ;)

robson pisze...

Proste i genialne! Trzeba będzie znów prosic o fotke rodzinną, żeby ocenić jak pieknie (a na pewno pięknie) się komponują z resztą!

szeperd pisze...

"They are fey..." - w rzeczy samej. Dziękuję za komentarze. To mój najszybszy regiment w życiu!

Malowanie to oczywiście prosta sprawa:
- czarny podkład - spray
- ultramarine blue - dość spory pędzel
- hawk turkus - dość duży spory pędzel - przecierka
- space wolves gray - mniejszy pędzel - przecierka
- biały - mniejszy pędzel - przecierka

Oczywiście co jaśniejszy kolor, tym mniej przecierki.

Żałuję tylko, że nie pokusiłem się o domalowanie jakiś demonicznie świecących oczu - elfom i koniom.

robson pisze...

Rzeczywiście! Zielona poświata oczu, taka jak na driadach (o ile dobrze pamiętam) dodała by tej szczypty pieprzu do oddziału!

MiSiO pisze...

Są świetni. Proste i skuteczne!

quidamcorvus pisze...

Dzięki za listę farb.
Oczy możesz domalować, IMO oddział wyglądałby jeszcze lepiej.

brodaty_brutal pisze...

Czaad!
Szybko, prosto a mega klimat! :)
Oczy to dobry pomysł. ;)

szeperd pisze...

'Jakiś oczów'? Muszę sprawdzać ortografię także we własnych komentarzach. Jeszcze raz dzięki za uznanie!

Johnny pisze...

Pomysł przeklimatyczny i nieszablonowy, a zarazem prosty; wykonanie super...Czyli, to co najlepsze w tej (i każdej innej) armii :)

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS