Ponieważ prawdopodobieństwo, że pomaluję jeszcze kiedyś kolejną sotnię podjazdową jest bliskie zeru, postanowiłem poświęcić obecnie powstającej wpis z kategorii work in progress. Jest to etap przed nałożeniem tuszy, czyli kolory podstawowe. Jak widać na zdjęciach, maluję wszystkie cztery podstawki w tym samym czasie. Idzie mi to całkiem nieźle, staram się przysiąść choć na piętnaście minut każdego dnia. Motywacji, niczym wiatru w żagle, nabrałem po niedawnej wizycie u MiSiA, obejrzeniu jego ostatnich oimowych dokonań i wspólnym snuciu hobbystycznych planów.
O samym malowaniu nie ma się co specjalnie rozwodzić. Dla całej sotni wybrałem ograniczoną liczbę kolorów i na przemian malowałem różne elementy poszczególnych figur. Wyszło dość kolorowo i pstrokacie, czyli tak, jak miało wyjść (czyli tak, jak w przypadku pozostałych elementów jazdy pomiestnej). Przy okazji odkryłem, że na figurę chorążego Seba wystawił pancernego z RONu.
Czas na cienie i rozjaśnienia. To etap, który po żmudnych zmaganiach z kolorami bazowymi, lubię chyba najbardziej. Potem przebrnąć tylko przez wykończenie podstawek i liczba dzieci bojarskich, pozostałych do pomalowania, zmniejszy się do dziewięciu baz a ja będę miał gotową, czterepodstawkową sotnię podjazdową. Napieramy.


3 komentarzy:
Oj tam jeden zdrajca, może kuzyn znajomego wujka tego od ciotki naszej sąsiadki zza potoka, grunt, że trzyma sztandar:D Czekam co będzie dalej:)
Tak, to onże jest. Ja też czekam na finał. Tyle tylko, że oprócz czekania muszę jeszcze rękami machać. Wg ostrożnych szacunków będą gotowi na 1 września.
Seba, Szep. Malujcie, bo niedługo u mnie gracie. Kropka.
Modele świetne.
Prześlij komentarz