Prace nad adaptacją podstawek High Elves posuwają się systematycznie do przodu. Dzisiaj krótki wpis o podstawowej jednostce, czyli łucznikach. Posiadam dwadzieścia sztuk w bardzo starej, plastikowej wersji, każda w identycznej pozie. Są to jedne z pierwszych figurek HE, jakie trafiły w moje ręce i jedne z pierwszych, jakimi grałem w młotka. Pamiętam, że męczyłem się z ich malowaniem, pewnie ze względu na monotonię. Co jakiś czas kusił mnie zakup wydanych w drugiej połowie lat 90-tych metalowych, pięknych wzorów łuczników - zwiewne szaty, bardzo nowatorski design. Ale było to też czasy, kiedy wydanie potężnych pieniędzy na oddział Core nie wchodziło po prostu w grę, więc skończyło się (no prawie), na podziwianiu ich w księdze HE. Wracając na moment do plastików - oto i oni, w malowaniu sprzed wielu, wielu lat.
Ale tak się składa, że mam małą próbkę wspomnianych powyżej, metalowych wzorów. Na poniższym zdjęciu muzyk, przerobiony na bohatera z łukiem. Jest to jedna z moich pierwszych, prymitywnych prób konwersji posiadanych miniatur. Pamiętam, że obcinając róg obciąłem również nos... chyba dokleiłem protezę z jakiegoś plastikowego kawałka... Ta figurka nie miała za dużo szczęścia, nawet nie umiem powiedzieć, czy kiedykolwiek zagrała. Na otarcie łez dostała poszerzenie podstawki.
Natomiast na tym zdjęciu widać faktyczny powód, dla którego zakupiłem blister ze wspomnianymi, metalowymi łucznikami (i to były takie czasy, że w blistrze nie było czempiona): po lewej stronie chorąży, którego postanowiłem wykorzystać jako pieszego chorążego dla całej armii. Tu nie było już konwersji, za to przysiadłem do malowania, żeby robił wrażenie. Do dzisiaj mi się podoba - stara szkoła, zero washy, kultowy humbrol matowy. Ten model grał dość często aż przyszedł moment, w którym... dobra, o tym to już następnym razem.





9 komentarzy:
Sztandarowy to chyba od tych wspomnianych metalowych liczników bez yzbrojenia. Miałem kieeeeeeeedys kilka sztuk :)
A oddział prezentuje się pięknie. Mam sentyment do tych klonów.
A tak, sztandarowy i przerobiony muzyk to metale właśnie.
Klasyki! Sam maluje teraz hobgoblins w 6 pozach. To są modele!
Naszła mnie taka myśl. Czy dajesz podstawkom magnesy? Podstawa bezpiecznego transportu.
Masz bardzo pragmatyczne podejście: nie daalrm jeszcze magnesów, co nie wyklucza, że tego nie zrobię, właśnie ze względu na transport. Generalnie jeszcze trawię pomysły, w którą stronę iść i co z tray'ami.
Nawet do hobby podchodzę praktycznie. Mea culpa :P
Kawał historii. :)
Bo misio chce żebyś spakował swoich elfów i wpadł do niego na granie ;)
Zgadza się: kawał historii i knujemy, żeby zagrać ;)
Wiecie. Nie jestem malarzem-artystą. Maluję żeby zagrać albo chociaż moc myśleć, że zagram. Liczę na kilka bitew z elfami jak nic!
Prześlij komentarz