Nie wyobrażacie sobie, jak jestem szczęśliwy, widząc tę trójkę pomalowaną i gotową do gry. To seria czarnoksiężników Chaosu z 1997 r, a więc z czasów V edycji Warhammera.
Skąd moja radość? Ano stąd, że już wiele lat temu straciłem nadzieję, że dostanę gdziekolwiek tego, którego prezentuję poniżej jako pierwszego. Udało mi się go złapać na Ebayu w towarzystwie Championa Bloodletterów Khorne'a - co ciekawe obaj byli w blisterach i kosztowali po ok. 45 zł za szt. - rzecz dziś
niespotykana.
Pozostali dwaj leżeli u mnie pewnie ze 20 lat i czekali... Rogaty doczekał się w tzw. międzyczasie jednego malowania - było to jednak na tyle dawno, że zlądował w kąpieli.
I oto są - wszyscy trzej! Czas, jaki spędzili w moich szufladach i ogromny sentyment, jakim darzę te modele kwalifikują je do umieszczenia w mojej prywatnej Hall of fame, którą prezentuję Wam w tym kąciku retro.
Jestem bardzo zadowolony, że za pomocą prostych i znanych technik malarskich udało mi się doprowadzić ich do takiego stanu. Różnią się od siebie w oczywisty sposób, jednak dzięki podstawkom i zbroi malowanej tą samą techniką, udało się osiągnąć pewien poziom spójności.
Nie pierwszy już raz widzę, że końcówka malowania właściwie dowolnego modelu jest dla mnie nużąca - jednak takie momenty jak ten sprawiają, że wstępują we mnie nowe siły. Mam nadzieję, że efekty tego przyjdą niebawem...










10 komentarzy:
Świetnie pomalowane klasyki!
Przyznam się, że w ogóle nie kojarzę tych figurek. Ciekawe wzory, do tego oryginalne malowanie.
Nie chowaj swoich prac po szufladach, należy im się publikowanie tutaj.
W tym wypadku po prostu czekałem, aż skończę tego z rogami, co uczyniłem niedawno. Od początku zamysł był taki, by trafili na Zgiełk. :)
Ależ strzał zza węgła!
Definicja oldschoolu w najlepszym tego słowa znaczeniu!
Rogatego pamiętam w poprzednim wydaniu ze stołu.
Obecne malowanie zdecydowanie bliżej korzeni. :)
Rządamy Klasyków Johnnego co najmniej kwartalnie! ;D
Czasem warto poczekać na skompletowanie kolekcji. Zdecydowanie dobrze dojrzała satysfakcja.
Tak! Dobrze pamiętasz. :) Łysego załatwiłeś mi z Allegro i to za grosze. A ostatniego, przysięgam, przez wiele lat bezskutecznie szukałem.
Rozumiem Johnny, że nie dałeś się porwać The Old World i podstawki mają rozmiar ze starej edycji?
Tak, podstawki są stare, bo zamierzam używać tych panów w grach w V, ewentualnie w VI edycję. A czy dałem się porwać The Old World, czy nie, to się dopiero okaże. ;)
Gość w spodniach w panterkę jest moim faworytem. Taki trochę w stylu tamtych lat i zespołu Twisted Sister ;)
Robson, to jest bardzo ciekawe spostrzeżenie - z tym, że to są buty, a nie spodnie. Mam w swoich zbiorach takiego Noise Marine z gitarą - on też ma mieć taki motyw - tyle, że na pancerzu. Szczerze mówiąc, to co tu widzisz, to była wprawka przed malowaniem właśnie tego modelu.
Prześlij komentarz