Po uporaniu się z przeróbką podstawek do wszystkich pieszych regimentów, maszyn i lekkiej jazdy przyszła pora na nieco cięższą kawalerię. Mowa o formacji Silver Helms. Oba oddziały to już czasy w pełni plastikowych regimentów. Nie pamiętam już, która to była edycja, ale grałem nimi dość sporo i do tego stopnia, że szarpnąłem się na dwa oddziały. Gorzej szło z chęciami do malowania i pewnie dlatego stwierdziłem, że pora włączyć do kolekcji oddział malowany drajbraszem. Efekty tego eksperymentu widać na zdjęciu poniżej.
Stwierdziłem, że drugi oddział nie może zostać pomalowany inną techniką, niż suchy pędzel i tak też się stało. Jedyne, co się zmieniło, to dobór kolorów, czy raczej zamiana zielonego na niebieski. Poniżej Srebrne Hełmy numer dwa.
A skoro kręcimy się dzisiaj w świecie plastikowych modeli, to dorzucam jeszcze konnego bohatera, którego złożyłem z różnych plastikowych bitsów, jakie udało się nazbierać przez kilka lat. Część elementów pochodzi oczywiście z ramek do Srebrnych Hełmów. Bohater miał być w zamyśle najlepiej wymyśloną, złożoną i pomalowaną figurką w Galaktyce. Nie udało się, bunkrów nie ma, ale i tak jest... przyzwoicie.





13 komentarzy:
To uczucie, gdy widać koniec projektu jest nie do syntetyzowania.
Podobają mi się zwłaszcza Ci fioletowi!
Dzięki MiSiO. Ja tych fioletowych też bardziej lubię. Ale z kolei pomysł na zielony wziął się z tego, że cholernie lubiłem farbę o nazwie Dark Angels Green.
Piękny oddział! Bohater także bardzo udany!
A dziękuję. Wpisy z przeróbką podstawek dobiegają końca. Zostały dwa, góra trzy.
Świetnie się prezentują!
https://media1.tenor.com/m/fCdh15b_hXEAAAAd/shrek-the-third-prince-charming.gif
Ha, dzięki!
A propos słowa 'prince' to w kolejnym wpisie będzie o tym co nieco.
Idziesz jak burza!!!
Tak, w sumie tak. W zasadzie prawie skończyłem, jutro kolejny wpis.
Takie podróże w przeszłość ostatnio lubię najbardziej. :) Silver Helms dostali w pełni plastikowy regiment w czasach VI edycji.
Świetne malowanie - i ten, i pozostałe regimenty prezentują się dzięki temu stylowi doskonale.
Nie pamiętam zupełnie, jak zrobione były poprzednie podstawki - obecne sprawiają, że ogólna kolorystyka armii jest chłodna. Ciekawe, jak było wcześniej...
Johnny blog nie zapomina: http://zgielk.blogspot.com/2011/07/jak-to-gdzies-widziaem.html
;)
Chociaż zupełnie pierwotnej wersji nie znalazłem na szybko.
Szep tu się biczujesz, że drybrush, a zapewniam Cię, że wyglądają duż lepiej niż połowa moich do oołowy pomalowanych Krasnoludów, od 20 lat w walizce. ;P
A nawet się nie biczuję, to był całkiem dobry pomysł i szybki progres dzięki temu.
O kolejny regiment, którego mi brakuje w kolekcji. Mam nadzieję, że w koncu wypuszczą.
Kolekcja co prawda jest w plastiku, ale co się odwlecze... ;)
Prześlij komentarz