sobota, 2 czerwca 2007

Zabójca Trolli odhaczony

Na mojej liście “rzeczy do pomalowania” pojawia się coraz więcej “ptaszków” oznaczających zakończenie prac. Spadły gobliny, spadły prawie wszystkie mini-makietki do Mordheim, spadł w końcu też dzisiaj zabójca trolli do Warhammera. Co prawda trochę nowych rzeczy w międzyczasie przybyło, ale to temat na całkiem inny wpis.

Zawsze straszliwie lubiłem krasnoludy, a zwłaszcza zabójców trolli. Ta tajemnicza kasta prezentowała sobą całą odmienność krasnoludów w najczystszej i doskonałej formie. Pomarańczowo włosi wojownicy, szukający śmierci w walce aby zmyć swoje przewiny, działają chyba na wyobraźnię każdego człowieka, który zetknął się w ten czy w inny sposób, ze światem Warhammera. Żeby było jeszcze lepiej, to figurki prezentujące tych straceńców, należą do najciekawiej, moim zdaniem, wykonanych w całej grze.

Malowanie zabójcy to czysta przyjemność. Zazwyczaj nagi, lub półnagi, z wyeksponowaną muskulaturą, włosami wyciętymi w irokeza, stanowi raj dla każdego kto trzymał nad nim pędzel umaczany w farbie. Zaledwie kilka barw przeplata się w mojej figurce, starając się nadać jej jednocześnie stonowanej i krzykliwej kolorystyki.

Trochę żałuję, że nie dane mi było zrobić dla tej figurki podstawki (ostatnio moja specjalność), no ale figura należy do mojego brata i lepiej, żeby pasowała kompozycyjnie do pozostałych kolegów zabójców w regimencie.

Co teraz? Na następny ogień pójdą prawdopodobnie Iberowie i tak się już naczekali. Mocno działa też na mnie opowieść o Wiriatusie, luzytańskim przywódcy powstania przeciw Rzymianom. Tak, zdecydowanie następny mój wpis poświęcony figurkom będzie miał iberyjski klimat. Do zobaczenia więc!

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS