piątek, 1 czerwca 2007

Trochę funu w szaleństwie

Zupełnie nieoczekiwanie nawiedził mnie pomysł zbierania czysto goblińskiej armii. Było to jakiś czas temu, a moja walizka z figurkami zaczęła puchnąć od modeli. Myśl o tym, że pewnego pięknego dnia będę musiał zasiąść do malowania tej hordy, spychana była z dużymi sukcesami, na samo dno podświadomości. Kiedyś jednak musiał nadejść ten dzień, a było to, jak już pisałem, niecały tydzień temu.

W międzyczasie udało mi się rozegrać nawet dwie próbne potyczki i dojść do wniosku, że czysto goblińską armią w siódmej edycji Warhammera gra się strasznie ciężko. Ale co mi tam, w końcu nie po to się kupuje figurki żeby nimi grać! Prawda?

Plan jest taki. Potrzebuję cztery duże klocki goblińskich włóczników, dwie lub trzy formacje strzelców, jazdę na pająkach i na wilkach, do tego jeszcze snotlingi, squigi, jakiś rydwan, balistę i katapultę. Na dodatek kilka trolli i nieodłączni fanatycy. Fajna byłaby taka armia! Jej problemem byłaby wartość dowodzenia, ale mam w planach coś specjalnego, czym pochwalę się przy okazji.

Armia goblinów kojarzyła mi się zawsze z okrucieństwem pomieszanym z obłąkańczą zabawą. Idąc tym tropem postanowiłem oddać ten charakter w wyglądzie regimentów. Czy mi się udało? Zobaczcie sami.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS