wtorek, 11 listopada 2008

Lekki ubaw

Mam lekki ubaw, ogólny stan wesołości, kpiarstwo płynie mi w żyłach. Wszystko to wówczas, kiedy siadam do malowania lub przygotowywania figurek relikwiarza i bojowych pielgrzymów. W dodatku odświeżam sobie śląski tryptyk mistrza Sapkowskiego, akurat nasycony sferą kanoniczną ponad najśmielsze oczekiwania. Humor wylewa się z każdej strony powieści, mistrz Szarlej ujmuje rezonem i dowcipem. Jak tu się nie śmiać?
Plan minimum na długi weekend udało mi się zrealizować - sześciu fratrów gotowych, przy czym drugiej trójce tarcze zamierzam pomalować dopiero, kiedy wszystkie modele będą gotowe. Poza tym chyba przejąłem się faktem, że tarcze przypominają kapliczki - w związku z tym nie podjąłem się wyzwania. Na razie. Zdjęcie pokazuje aktualny stan regimentu. Cześć modeli jeszcze nie oczyszczona, część tuż przed nałożeniem podkładu, relikwiarz skonstruowany, reszta gotowa.
Relikwiarz, relikwiarz - co za rewelacyjna figurka! Czyszcząc ją i konstruując znalazłem wiele ukrytych szczegółów. Choćby ten, że lanca nie jest z zestawu (ale to akurat niewielki problem). Kiedy odkryłem, że pod żerdzią, na której braciszkowie dźwigają doczesne szczątki jakiegoś opancerzonego rycerzyka powieszony jest dzwon, padłem z zachwytu. Generalnie konstrukcja całości predestynuje autora figury do niejednej pochwały a i wielu nagród. Szerszy komentarz zostawię na później, kiedy nasza znajomość nabierze większych kolorów (dosłownie!).
Wczoraj odkryłem również, że czerwona farba z serii foundations wielce cuchnie, James Horner odcina kupony od własnej twórczości, przerabiając napisane wcześniej utwory na potrzeby innych filmów, styl Sapkowskiego chyba nie podoba mi się tak bezkrytycznie, jak kilka lat temu, nadto zaś, że kompletnie nie pojmuję, jak można zlizywać farbę podczas malowania. Spróbowałem - musiałem otworzyć butelkę, żeby przepłukać usta. Fuj.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS