Na konformistę
Kiedyś z grobów wychodzili
lata dupy, nóg nie myli
smrodu dużo mało akcji
nic z zombiaków satysfakcji
żadnej nie przyjmują płacy
to są tsara ex-żołdacy
teraz mieszczuch sie wycwanił
i nas wszystkich będzie ganił
kiedy lanca w dupe wjedzie
nie pomoże ci nikt w biedzie
kiedy weźmie w ręke kopie
to ci w bielsku wnet nakopie
Gobos
Lecz jam po nim przejął fuchę,
Teraz moje to katusze.
Ścierwa, co powstały z grobu,
Zbieram by Wam nadać smrodu.
Nikt nie czuje tutaj strachu,
Nie mam serca, żegnaj brachu.
Wokół duchy i upiory,
Z ziemi wyjdą wszystkie stwory.
Najpierw pieski, kmioty brudne,
Weszły w posiadanie nudnie.
Bom je w Bardzie kupił sam,
Nie zważając ile mam.
Wielkie, dzikie, nieumarłe,
Czosnkiem wszystko dziś natarłem.
Nic to nie da, rzecze wiedźma,
To nieczułe są stworzenia.
Się napatoczyły ghoule,
Od nich to mam w gardle gulę.
Dwudziestaka ścierwojadów,
Obrobiłem no tych gadów.
Krwią obcieka wredny pysk,
Oni ze zwłok mają zysk.
Krążą tylko po cmentarzu,
Wnet wywloką cię z garażu.
Hola, hola, zapomniałem,
Wcześniej wampa gdzieś dopadłem.
Brzydal gębę ma okrutną,
Niech na niego wszyscy lukną.
Potwór jest to co nie miara,
A zębiska, o żesz wiara!
Uciekajmy co sił w nogach,
Bo nas na wieczerzę poda.
Przejdźmy dalej do szkieletów,
Jest ich wiela, nie do śmiechu.
Zgraja jest to dość wesoła,
Każdy inny i niezgoła.
Jak ci idą to klekocą,
Jak cię złapią nie ozłocą.
Wręcz przeciwnie, stary druchu,
Wnet pozbawią cię odruchów.
Netoperki straszna kiszka,
Lecz klimatu trochu zyskam.
Niby dużo, ale mało,
Trójkę tą nazywam zgrają.
Imperialnych zjedzą łatwo,
Nie uciekniesz od nich tratwą.
One latać też potrafią,
Pisz testament z dedykacją,
Ach, to dzisiaj nie był koniec,
Z piątej zwrotki ghoule gonię.
Bo dziesięciu z tamtej paki,
Malowałem nie dla draki.
Słychać śmiechy, buaha ha ha,
Straszna zgraja nam tu macha.
To pół setki żywych trupów,
Pozostawią Was bez butów.
Pożerają mózgi śmiało,
Nie krzywdź! Nie bij! Nic nie dało.
Więc gdy spotkasz tą ekipę,
Dupę w troki bierz pędzikiem.
Znów ci sami powtarzają,
Wilczki głośno ujadają.
Charczą, gryzą, ślinią mordy,
Podejdź bliżej, nie bądź mądry.
Lecz dziś cóż to, popatrz brachu.
Mam cię dzisiaj znowu w szachu.
Oto wyszła na jaw trwoga,
Armii mej połówka sroga.
Niemożliwe znowu oni,
Banda ghouli znów mnie goni?
To kolejna jest dwudziecha,
Ale będzie dziś uciecha.
Jednak popatrz no uważnie,
Jakieś stare to poważnie.
Dziwne kształty, dziwne wzory,
Pokazują Wam jęzory.
Ale to na dzisiaj koniec,
Nic wam więcej nie uronię.
Spokojniutko idźcie spać,
A wampirza wyjdzie brać.
Dobrego 2011 Roku dla Wszystkich.
Pomalowane: 147 modeli (73,01%)
Ilość punktów: 1221 (37,07%)






0 komentarzy:
Prześlij komentarz