środa, 25 stycznia 2012

Tyrion bez pośpiechu

Nie specjalnie grzeszę ostatnio wolnym czasem na malowanie. Ale, co ważniejsze, na razie nic mnie nie popędza, nic nie wywiera na mnie presji - czyżbym osiągnął stan ducha związany z figurkami, o którym tak długo mówiłem? Mniejsza z tym.

W wolnych chwilach, bez pośpiechu, ledwo trącany pędzlem, maluje się książę Tyrion - wersja składak. Zacząłem, można powiedzieć, od środka, czyli od wierzchowca. Wychodząc od szaro-niebieskiego, suchym pędzlem doszedłem do koloru białego. Na to poszło klasyczne rozjaśnienie na mokro - oczywiście też białym.


Następnie zająłem się poprawieniem na czerwono pozostałych, poza umaszczeniem, elementów. Łuski zbroi dostały złoty połysk, kopyta nabrały jasnego beżu. Na razie dotarłem do momentu nałożenia brązowego tuszu na wymienione detale.


Dziura w siodle to ostatecznie efekt prób z usadowieniem księcia w pozycji pionowej. Jak pisałem poprzednim razem, jest to składak, w więc siodło nie specjalnie pasuje do jeźdźca. Najpierw próbowałem zniwelować to poprzez dolepienie dodatkowej warstwy siodła z GS’u. W efekcie nogi Tyriona kończyły się na wysokości uzdy. Potem przypomniałem sobie jakiegoś starego WD, w którym opisywano konwersję i był tam podobny problem. Rozwiązano go właśnie odpowiednim nacięciem wierzchowca.

Na razie tyle - w wolnych chwilach, bez pośpiechu, ledwo trącany pędzlem…

2 komentarzy:

brodaty_brutal pisze...

Po pierwszej focie myślałem, że to wierzchowiec-Avatar ;) ale potem mnie uspokoiłeś.
Czekamy na nieśpiesznego Tyriona. Dobrze że się nie spieszy, bo mógłby zaburzyć stan nirwany.

Gobos pisze...

Avatar horse :D Bardzo ładnie wyszła Ci ta biel. W ogóle zestaw kolorów przyjemny. Jak wycieniujesz tą czerwień to będzie miodzik. Czekam na C.D.

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS