Malowanie trzech monstrualnych nietoperzo-ogrów skończone. Po dosyć ciemnym pierwszym osobniku postanowiłem kolejnych dwóch zrobić nieco jaśniejszych. Nie chciałem tylko żeby odbiegali za bardzo od pierwowzoru i myślę, że nawet się to udało. Teraz czas na podstawki. Po burzy mózgów mam już jakiś plan na nie. Pewien kompromis, ale zobaczymy czy się uda ten eksperyment.




5 komentarzy:
Czadowi! Skrzydła mistrzowskie. Skóra też bardzo fajnie wyszła. Jedyne co mógłbyś jeszcze zrobić to jakoś bardziej podreślić im twarze. Tylko nie bardzo wiem jak. :)
Fajnie się prezentują :)
Wyglądają rewelacyjnie, świetni. Odpowiednio brudni, odpowiedni dzicy. Naprawdę cudo. I bardzo fajne błony skrzydeł. Tak z ciekawości, ile czasu zabiera Ci pomalowanie jednej takiej figurki?
Dzięki. Twarze można by ewentualnie mocniej rozjaśnić niż resztę, ale już zostawiam jak jest :)
Nie liczyłem czasu malowanie, mógłbym jedynie strzelić, że to kilka godzin - ze 4-5? Ale to mimo wszystko strzał :)
Krótko kurcze. Mi pomalowanie takiej figurki, podobnej wielkości i stopnia skomplikowania, zabiera parę dni. Fakt, że oczywiście nie maluję non stop, tylko z doskoku, tu paręnaście minut, tam znowu trochę, wieczorkiem z godzinę. Niemniej jednak i tak wyjdzie ogólnie dłużej...
Prześlij komentarz