W świąteczny poranek z taśmy malarskiej zjeżdża kolejny dodatek do Garnizonu na Sceryl. Jest nim pierwszy (z dwóch planowanych) Tauntaun Rider. Nie podejmuje się tłumaczenia tej nazwy na polski, bo oryginał brzmi wystarczająco kozacko. Kiedy zabierałem się za przygodę z SWL i zobaczyłem, że ta jednostka jest dostępna w sprzedaży, od razu wiedziałem, że muszę ją mieć. Nie dość, że pochodzi z ikonicznej, Piątej Części, to na koniec dnia okazuje się, że jest też całkiem dobra w walce. Cholera... pamiętam, że jak poszedłem na ESB do kina, to chyba miałem 9 lat i cały film się bałem. Tych tauntanów również. Pewnie dlatego uważam piątkę za najlepszą część. Syndrom sztokholmski, czy jak?
Co do malowania, to kolorystyka nie mogła oczywiście odbiegać od scerylskiego Garnizonu, zatem mamy tu przewagę szarości. Postanowiłem, co prawda, wprowadzić niewielkie urozmaicenie, żeby lekko wyróżnić ten oddział, stąd na zdjęciach widać szaroniebieski kolor na ochraniaczach i przy siodle. Sama bestia, po przewiezieniu z lodowego Hoth, w naturalny sposób zmieniła umaszczenie na bardziej szare. Widać ma zdolności do asymilacji z otoczeniem.
Poniżej wrzucam jeszcze ujęcie z drugiego profilu. Jak pomaluję drugiego rajdera, to zrobię oczywiście zdjęcie obu, żeby pokazać, jak prezentuje się cały oddział. No to do roboty - Moc za mnie figurek nie pomaluje a na najbliższą rozgrywkę w SWL chciałbym, żeby zagrali pomalowaniu.




7 komentarzy:
Do kina na to szansy nie miałem pójść ale pamiętam emocje z oglądania w TV.
Świetny model. Bardzo klimatyczna robota. Poleciałbym Ci jednak inny sposób robienia śniegu.
Bardzo zacny Tauntan!
Prawie czuć ciepło jego flaków :-))
O, dwa Michały skomentowały! Dzięki, dzięki. A śnieg to gotowiec z GW. Taka odwilż na Sceryl ;)
Myślałem, że na zewnątrz śmierdzą...
W domu też niezgorszy odór...
Ależ stwór! Bałbym się ;)
Zgrabne te stare warsy ;)
Prześlij komentarz