sobota, 23 grudnia 2023

Pilot, cyklista i baron

Przed końcem roku postanowiłem nadrobić kilka zaległości (zobaczymy, jak to się skończy...). Jedną z nich jest figurka żandarma US Army na motocyklu Harley-Davidson WLA. Jest to, jak nietrudno się domyślić, figurka od Warlord Games, przeznaczona oczywiście do systemu Bolt Action. Jest kilka powodów, dla których ją kupiłem, o czym napiszę poniżej. Najpierw jednak parę zdań o malowaniu. Okulary i reflektor w interpretacji komiksowej - chodziło mi o to, żeby wyróżniały się na tle armijnej całości. Jest też skromny, militarny free-hand - patrz bak, błotnik i hełm. Poza tym kolory, których użyłem, podążają za poradnikami, jakie można znaleźć w sieci.

Jeden z powodów, dla których kupiłem tę figurkę jest taki, że to próba zagłuszenia wyrzutów sumienia. Chodzi o to, że swego czasu nabyłem model tego motocykla w dużo większej skali i udało mi się nawet złożyć około 50% zestawu. Niestety utknąłem na dobre, więc, żeby obejść nieco własną mózgownicę, pojawił się WLA w skali do BA (poniżej ujęcie z prawego profilu).

 

Warlord Games miał w swojej ofercie wyłącznie wersję z żandarmem, ale stwierdziłem, że nie będę wybrzydzał. Trochę nie podobała mi się wersja kolorystyczna, jaką znalazłem na stronie producenta, więc postawiłem na kolory ze wspomnianego poradnika (poniżej jeszcze jedno ujęcie z lewego profilu, jednak pod nieco innym kątem).

Jak już zacząłem robić fotki, to postanowiłem, że wrzucę też zdjęcie Harleya w towarzystwie amerykańskich spadochroniarzy, których malowałem kilka lat temu (miałem też dać generała Pattona, ale, cholera, zrobiłem go na zimowej podstawce, więc średnio by tu pasował). 

Wspomniany motocykl 'chodził za mną" od paru lat. Wszystko zaczęło się wtedy, kiedy zobaczyłem go na żywo, na którejś z edycji Pól Chwały - nie dość, że się tam pojawił, to od razu w liczbie dwóch sztuk, w absolutnie fantastycznym stanie. Sami zobaczcie.


I tu jeszcze jedno ujęcie - nie dość, że ten Thomson w kaburze przytroczonej do widelca, to jeszcze te kwiatki z tyłu 'ryją mi beret'. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie odwalił numeru (i to przez dwa lata z rzędu) w swoim stylu - zamiast podejść i poprosić, czy można przysiąść i zrobić sobie zdjęcie, to zachowałem się jak jakiś szczeniak i spietrałem. W tym roku, kiedy już postanowiłem się przemóc, WLA nie dotarł na Pola Chwały... mam z swoje...

Wreszcie jeszcze jeden powód zakupu - równie ważny. 14 kwietnia tego roku spotkaliśmy się w pewnym gronie a ja, znany filantrop, przywiozłem Kolegom po hobbystycznym drobiazgu. Nie byłbym sobą, gdybym nie rzucił, że mój, kupiony również z tej okazji Harley, pojawi się na blogu zaraz po tym, jak pojawią się tu wspomniane prezenty. Niestety nie mogłem dłużej czekać i WLA pojawia się tu pierwszy.

Tak więc trzymający szklanki z browarem Koledzy,  rzucam Wam wyzwanie  i czekam na wpis o Pilocie, Cykliście i Baronie. Macie czas do 14 kwietnia 2024, czyli, jakby nie liczyć, równo rok od powyższego zdjęcia. Zegar tyka...

8 komentarzy:

MiSiO pisze...

Świetna robota. Zazdroszczę umiejętności zebrania "drużyny" do grania "przed wyruszeniem w drogę".

szeperd pisze...

Przed wyruszeniem w drogę należy... zadbać o łysinę... ;)

Dzięki za komentarz Drogi Kolego!

Michal DwarfCrypt pisze...

Ale genialny Harleyowiec! Świetna robota!

szeperd pisze...

Dzięki Michał. Też lubię te figurkę.

robson pisze...

Ale nam przyganil, niewdzięcznikom ;) czuję się zmotywowany aby podjąć rękawicę ;)

Motor zacny

szeperd pisze...

Cieszę się, że się udało zmotywować. Czekam na wpis!

Pepe pisze...

Przejechałbym się !

szeperd pisze...

No ja też!

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS