Kiedy w końcu dobrnąłem z przygotowaniami do Marsa Ultora do szczęśliwego końca, miałem już tak dość “modelowania”, że musiało ono pójść w odstawkę. Chociaż jednak farby leżały zamknięte bezpiecznie w pudełku, a nożyki i klej wylądowały na regale z innymi tego typu utensyliami to w głowie cały czas kompletowałem, kleiłem, malowałem. Powoli układał mi się plan moich przyszłych poczynań. Lubię mieć plan zajęć na tę bliższą i dalszą przyszłość. Nie żebym się takiego planu ściśle trzymał, ale świadomość w miarę jasno określonych celów działa na mnie mobilizująco.
Na początek wymyśliłem sobie oddech od wszystkiego co moje, czyli pomalowanie jakiejś figurki dla samej frajdy malowania. Tak się złożyło, że mój brat ma na tapecie akurat regiment zabójców trolli więc podprowadziłem mu jednego z tych krasnoludzkich wojowników i zagruntowałem go do malowania. W tym samym czasie nałożyłem też podkład na kilka makietek-przeszkadzajek, które mam zamiar użyć w czasie rozgrywek w Mordheim. Takie przeszkadzajki to wszystko co może służyć za osłony dla wojowników przed latającymi pociskami wrogów. Moje to dwa murki przygotowane z kamieni i kawałków deszczółki przytwierdzone do tekturowego paska, oraz kilka małych, plastikowych fragmentów makiet Games Workshopu do systemu Lord of the Rings, które nabyłem okazyjnie w zestawie DeAgostini. Przyjdzie mi się również zmierzyć z naprawą i pewnymi dodatkami do już posiadanych przeze mnie makiet zrujnowanych zabudowań przeklętego miasta. Na najbliższą przyszłość przygotowuje do malowania również moje Warhammerowe regimenty, które zapowiadają się na żmudną taśmową pracę, oj jak ja tego nie lubię. Oczywiście nie rzuciłem w kąt DBA, choć moja armia Rzymska idzie póki co w odstawkę. Na warsztacie są już za to wyselekcjonowani i przygotowani do malowania piesi wojownicy iberyjscy. Kawalerzyści czekają póki co w pudełkach na swoją kolejkę.
To tyle jeśli idzie o plany, a co do prac to już trochę ruszyły. Oczywiście kolejność pierwotnie założona jest już nieaktualna ponieważ pierwsze pod pędzel trafiły owe mordheimowe przeszkadzajki, których zdjęcia załączam. Co będzie dalej? Jedynie bogowie chaosu raczą wiedzieć...




0 komentarzy:
Prześlij komentarz