niedziela, 28 grudnia 2008

Tera k.. my!

Nu i co jezd yntelygienty !? Że niby zdziwione som, he? No to tera słuchajta uwarznie: Dżony jósz tó nie blogóje, tera MY tu rzondzimy, jasne!? Aha, jakby ktury miau jakieś wonty, to nas tó bendzie wiencej, a jak przyjdzie Szefu i tfarde chopaki to dopiero zobaczyće! Eee…yyy… uee… bghuurpp…
Taa, wiedziałem, że długo to nie potrwa. Żeby pisać bloga, trzeba umieć wypowiedzieć więcej niż pięć słów na krzyż i liczyć do więcej niż trzech. Chopaki i we dwudziestu nie podołaliby takiemu zadaniu. Na razie jednak poznajcie pierwszą piątkę. Mój wybór padł na bogaty i szpanerski klan Bad Moonz – dało mi to asumpt, by pobawić się żółtym kolorem, z którym do tej pory w ogóle nie miałem do czynienia – żółta farba Foundation znacznie przyspieszyła pracę. Z ogólnego wyglądu ekipy jestem zadowolony – szczególnie z zadrapań na blachach. Chopaki wyrwali jednak do przodu tak ostro, że nie zdążyłem poprawić kilku niedoróbek (boki podstawek, ząb wiszący pod ciężkim karabinem, starta farba na plecaku z amunicją itd.). Nieźle prezentuje się też zielona skóra, zardzewiała stal (choć wymaga jeszcze dopracowania) oraz pustynne podstawki. Zrobiłem je z podartej na drobne kawałki korkowej podkładki, fakturę korka maskowałem warstwą zwykłej budowlanej szpachlówki, a następnie dziobałem prostopadle pędzlem o sztywnym, twardym włosiu – dało to bardzo fajną chropowatą powierzchnię idealną do cieniowania. Zastanawiałem się też, czy nie pobrudzić podstawek suchym pigmentem… sprawa na razie pozostaje otwarta.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS