Nu
i co jezd yntelygienty !? Że niby zdziwione som, he? No to tera
słuchajta uwarznie: Dżony jósz tó nie blogóje, tera MY tu rzondzimy,
jasne!? Aha, jakby ktury miau jakieś wonty, to nas tó bendzie wiencej,
a jak przyjdzie Szefu i tfarde chopaki to dopiero zobaczyće! Eee…yyy…
uee… bghuurpp…
Taa, wiedziałem, że długo to nie potrwa. Żeby
pisać bloga, trzeba umieć wypowiedzieć więcej niż pięć słów na krzyż i
liczyć do więcej niż trzech. Chopaki i we dwudziestu nie podołaliby
takiemu zadaniu. Na razie jednak poznajcie pierwszą piątkę. Mój wybór
padł na bogaty i szpanerski klan Bad Moonz – dało mi to asumpt, by
pobawić się żółtym kolorem, z którym do tej pory w ogóle nie miałem do
czynienia – żółta farba Foundation znacznie przyspieszyła pracę. Z
ogólnego wyglądu ekipy jestem zadowolony – szczególnie z zadrapań na
blachach. Chopaki wyrwali jednak do przodu tak ostro, że nie zdążyłem
poprawić kilku niedoróbek (boki podstawek, ząb wiszący pod ciężkim
karabinem, starta farba na plecaku z amunicją itd.). Nieźle prezentuje
się też zielona skóra, zardzewiała stal (choć wymaga jeszcze
dopracowania) oraz pustynne podstawki. Zrobiłem je z podartej na drobne
kawałki korkowej podkładki, fakturę korka maskowałem warstwą zwykłej
budowlanej szpachlówki, a następnie dziobałem prostopadle pędzlem o
sztywnym, twardym włosiu – dało to bardzo fajną chropowatą powierzchnię
idealną do cieniowania. Zastanawiałem się też, czy nie pobrudzić
podstawek suchym pigmentem… sprawa na razie pozostaje otwarta.
niedziela, 28 grudnia 2008
Tera k.. my!
Posted by Johnny on 17:49



0 komentarzy:
Prześlij komentarz