środa, 3 grudnia 2008

Ogniem i mieczem

Dziś czas na elitę drużyny. Trzech Łowców Czarownic staje naprzeciw Was w pełnej krasie. Od lewej widzimy Łowcę, który uległ dosyć poważnej konwersji. Wyrwałem mu wielki dwuręczny miecz, na którym się opierał, i na to miejsce wmontowałem malutką maczetę przy tym odginając odrobinę rękę do góry. Kolejną rzeczą było zamocowanie kuszy. Aby nie doklejać jej jak reszcie gdzieś wzdłuż ciała zdecydowałem się wykorzystać jego zgięte lewe ramię. Wywierciłem pod pachą dziurę i zamontowałem tam ową śmiercionośną broń, tak jakby zwisała opierając się między jego pachą, a przedramieniem. Kolejny Łowca bez szaleństw. Jedynie lekko przekrzywiłem ramię trzymające miecz, aby wskazywał dokładnie kierunek, w który patrzy i krzyczy – Spalić tą wiedźmę! Plus doklejenie mu kuszy przy pasie. Z ostatniego Łowcy jestem szczególnie zadowolony. Poznajecie go może? Nie? Tak? No to się zdecydujcie! Kiedyś był inżynierem imperialnym, teraz wbija kołki w serca niewiernych. Oryginalnie ten Pan trzymał w rękach lunetę, a na głowie miał futrzaną czapkę. Proszę tu link dla ciekawskich:
http://www.bard.pl/!zdjecia/1322/Empire_Master_Engineer.jpg
Obecnie Łowca trzyma w rękach osikowy kołek a na głowie wymodelowałem mu z greenstuff’u klasyczny ”łiczhanterowski” kapelusz. Model ten sprawił mi sporo radości przy realizacji.
Malowanie według wspomnianego w poprzednim poście schematu: czarny, brązowy oraz białe akcenty. Tutaj Łowca w kapeluszu delikatnie się wybił ubierając dzisiaj białe pończochy.
Zapraszam na kolejną odsłonę.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS