Dzisiaj koniec roku - symboliczna data, określająca umownie przyjęty odstęp czasu. Skoro tak, to jest to i może okazja do podsumowania mijających dwunastu miesięcy. Prywatne i zawodowe spostrzeżenia zachowam, ma się rozumieć, dla siebie. Poprzestanę na stwierdzeniu, że był to rok nieco szalony, miejscami trudny, na szczęście kończący się bardzo pozytywnym bilansem.A jak z tym bilansem u mnie, jeśli chodzi o bitewne pasje? Pomimo poczucia permanentnego braku czasu i sił (w dużej mierze uzasadnionego), kończę rok z całkiem dobrą lokatą - dwie 15mm armie do DBA, blogowa zabawa z drużyną pierścienia, wreszcie nieco warhammerowy finisz. W dodatku udało się nieco pograć - trzy wyjazdy z DBA, dwa razy batl. Wiem, wszystko to mało, sam chciałbym więcej. Muszę się w końcu pogłowić, jak to zrobić najmniejszym kosztem innych, o niebo ważniejszych czy donioślejszych spraw.
Wreszcie strona internetowa - nasze kochane dziecko, Bitewny Zgiełk. W wyniku splotu różnych wydarzeń wiosną przejąłem odpowiedzialność za jej kształt, tempo czy, śmielej mówiąc, istnienie. Gdy strona powstawała, co jakiś czas zastanawialiśmy się wspólnie, jakie stawiać jej cele i w jakim kierunku kształtować. Mówiliśmy dla przykładu o ilości tekstów, czy częstotliwości aktualizacji. W tym roku, chcąc nie chcąc, cel został zrewidowany do tego, by dotrzeć właśnie do momentu, w którym dzisiaj jesteśmy - dotrzeć w miarę w dobrym stylu, przede wszystkim cało i zdrowo. Czy się udało? A jakże. Uważam, że z całkiem dobrym bilansem. Ludzie, którzy poświęcają zgiełkowi swój cenny czas dowiedli, że miarą doskonałej ekipy jest to, jak radzi sobie w trudnych momentach. Choć tzw. pierwotna redakcja została mocno osłabiona, nadjechały dwie lokomotywy, w osobach Czarka i MiSiA, i bez zbędnego gadania pociągnęły zgiełkowy skład do przodu. Również dotychczasowi autorzy pozostali na całkiem przyzwoitym poziomie aktywności, dodając stronie nieco własnego materiału. Najważniejsze jednak, że pojawiły się nowe twarze - dowodzi to, że wokół jest potencjał i ‘moc’. Dowodzi również, że można pisać o innych zagadnieniach, niż to, z którego strona się oryginalnie wywodzi. Trzymam kciuki, by udało nam się utrzymać podobny kierunek.
Mówiąc o konkretach, nie sposób nie zauważyć, że znakomitą większość roku poświeciliśmy systemowi DBA - od obserwacji blogowych poczynań pierwszego półrocza, poprzez relacje z kampanii, pojawiające się galerie kolejnych armii, poprzez organizację pierwszego krakowskiego turnieju, do pięknego finału, jakim była publikacja polskiej wersji przewodnika. Choć DBA wybiło się zdecydowanie na pierwszy plan, było też sporo innych tematów - kilka mocnych recenzji podręczników GW, poszerzenie ‘naszych armii’ w sekcji fantastycznej, tak lubiane i komentowane grupowe zabawy modelarskie, mordheimowy powiew blogowy, wreszcie solidne wprowadzenie do co najmniej trzech systemów bitewnych. Wszystkim zaangażowanym w powyższy wkład serdecznie w tym miejscu dziękuję! Naturalnie liczę, że dacie z siebie więcej, ho, ho.
Mówiąc o celach na przyszły rok wspomnę tylko jeden - po prawdzie moje własne, ciche i skromne życzenie: by na stronę pisało jeszcze więcej osób, które mają niejedno w ogólnie pojętym hobby bitewnym do powiedzenia i pokazania, i których w tym kraju (o czym jestem święcie przekonany) jest sporo. Pierwsze jaskółki na horyzoncie można już dostrzec. Trzymajmy kciuki.
Ponieważ, jak pisałem na początku, daty tylko umownie oddzielają czas od czasu a jutro jest po prostu kolejny dzień, prezentowany poniżej rydwan, czy raczej stan zaawansowania prac nad nim, pasuje do dzisiejszego wpisu. Lwy i pojazd gotowe w tym roku, załoga to już historia o tytule 2009. Również symbolicznie odnosi się to moich powyższych wynurzeń - rydwan zgiełku, solidna podstawa, jaką jest strona, toczy się do przodu. Czeka natomiast wciąż na chętną załogę, która do niego wsiądzie i wniesie swój indywidualny wkład w mówienie, pisanie i pokazywanie bitewnego hobby. Nie dajcie na siebie czekać! Zapraszam.
Wreszcie strona internetowa - nasze kochane dziecko, Bitewny Zgiełk. W wyniku splotu różnych wydarzeń wiosną przejąłem odpowiedzialność za jej kształt, tempo czy, śmielej mówiąc, istnienie. Gdy strona powstawała, co jakiś czas zastanawialiśmy się wspólnie, jakie stawiać jej cele i w jakim kierunku kształtować. Mówiliśmy dla przykładu o ilości tekstów, czy częstotliwości aktualizacji. W tym roku, chcąc nie chcąc, cel został zrewidowany do tego, by dotrzeć właśnie do momentu, w którym dzisiaj jesteśmy - dotrzeć w miarę w dobrym stylu, przede wszystkim cało i zdrowo. Czy się udało? A jakże. Uważam, że z całkiem dobrym bilansem. Ludzie, którzy poświęcają zgiełkowi swój cenny czas dowiedli, że miarą doskonałej ekipy jest to, jak radzi sobie w trudnych momentach. Choć tzw. pierwotna redakcja została mocno osłabiona, nadjechały dwie lokomotywy, w osobach Czarka i MiSiA, i bez zbędnego gadania pociągnęły zgiełkowy skład do przodu. Również dotychczasowi autorzy pozostali na całkiem przyzwoitym poziomie aktywności, dodając stronie nieco własnego materiału. Najważniejsze jednak, że pojawiły się nowe twarze - dowodzi to, że wokół jest potencjał i ‘moc’. Dowodzi również, że można pisać o innych zagadnieniach, niż to, z którego strona się oryginalnie wywodzi. Trzymam kciuki, by udało nam się utrzymać podobny kierunek.
Mówiąc o konkretach, nie sposób nie zauważyć, że znakomitą większość roku poświeciliśmy systemowi DBA - od obserwacji blogowych poczynań pierwszego półrocza, poprzez relacje z kampanii, pojawiające się galerie kolejnych armii, poprzez organizację pierwszego krakowskiego turnieju, do pięknego finału, jakim była publikacja polskiej wersji przewodnika. Choć DBA wybiło się zdecydowanie na pierwszy plan, było też sporo innych tematów - kilka mocnych recenzji podręczników GW, poszerzenie ‘naszych armii’ w sekcji fantastycznej, tak lubiane i komentowane grupowe zabawy modelarskie, mordheimowy powiew blogowy, wreszcie solidne wprowadzenie do co najmniej trzech systemów bitewnych. Wszystkim zaangażowanym w powyższy wkład serdecznie w tym miejscu dziękuję! Naturalnie liczę, że dacie z siebie więcej, ho, ho.
Mówiąc o celach na przyszły rok wspomnę tylko jeden - po prawdzie moje własne, ciche i skromne życzenie: by na stronę pisało jeszcze więcej osób, które mają niejedno w ogólnie pojętym hobby bitewnym do powiedzenia i pokazania, i których w tym kraju (o czym jestem święcie przekonany) jest sporo. Pierwsze jaskółki na horyzoncie można już dostrzec. Trzymajmy kciuki.
Ponieważ, jak pisałem na początku, daty tylko umownie oddzielają czas od czasu a jutro jest po prostu kolejny dzień, prezentowany poniżej rydwan, czy raczej stan zaawansowania prac nad nim, pasuje do dzisiejszego wpisu. Lwy i pojazd gotowe w tym roku, załoga to już historia o tytule 2009. Również symbolicznie odnosi się to moich powyższych wynurzeń - rydwan zgiełku, solidna podstawa, jaką jest strona, toczy się do przodu. Czeka natomiast wciąż na chętną załogę, która do niego wsiądzie i wniesie swój indywidualny wkład w mówienie, pisanie i pokazywanie bitewnego hobby. Nie dajcie na siebie czekać! Zapraszam.
szeperd
P.S.
O samym malowaniu napiszę więcej, kiedy całość będzie już gotowa. Do usłyszenia już wkrótce.
O samym malowaniu napiszę więcej, kiedy całość będzie już gotowa. Do usłyszenia już wkrótce.



0 komentarzy:
Prześlij komentarz