niedziela, 25 kwietnia 2010

Sześció fspaniałyh

Ech, rzeczywistość skrzeczy – niewiele wszak zostało z butnej deklaracji poczynionej w pierwszym lutowym wpisie…Widać inaczej się nie da. Nieciekawie to ostatnio wygląda - przed 10 kwietnia nie bardzo miałem czas, teraz zaś, gdy mam nieco czasu – niemal straciłem ochotę i dobry nastrój. Ale nic to. Ciągnę dalej swój blogowy wózek – a na nim kolejnych pięciu chopaków i do tego nob. Zacząłem ich jeszcze w lutym, i bez przerwy coś mnie od nich odrywało – miałem już serdecznie dość. Swoją drogą w sierpniu b.r. miną 2 lata od czasu kupna niesławnej „Czarnej Grani”. Zachodzę w głowę, czy do tego czasu uda mi się pomalować cały zestaw – a zostało jeszcze pięciu chopa, tyluż nobów, i trzy śmigłowce. Wprowadziłem kilka drobnych zmian w malowaniu – chopaki mają teraz jaśniejsze uzębienie i wreszcie porządne krzaczki na podstawkach (trzeba będzie wyrzucić żółte i czerwone, które zastosowałem malując pierwszą 10-tkę). Płynie stąd ważna nauka: chcesz mieć mech w odpowiednim kolorze? Kup naturalny i barw sam - najlepiej bejcą spirytusową. Ekipa wygląda nieco ciekawiej, bo wreszcie postanowiłem poważniej zaingerować w wygląd - z konieczności monotonnych – modeli z Czarnej Grani: dodałem naramienniki i trochę broni ze standardowego orczego boxu. Uff, muszę odpocząć od tej hałastry, tym bardziej, że czas zacząć wcielać w życie pewien pomysł o którym niedawno wspomniałem…

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS