Ech,
rzeczywistość skrzeczy – niewiele wszak zostało z butnej deklaracji
poczynionej w pierwszym lutowym wpisie…Widać inaczej się nie da.
Nieciekawie to ostatnio wygląda - przed 10 kwietnia nie bardzo miałem
czas, teraz zaś, gdy mam nieco czasu – niemal straciłem ochotę i dobry
nastrój. Ale nic to. Ciągnę dalej swój blogowy wózek – a na nim
kolejnych pięciu chopaków i do tego nob. Zacząłem ich jeszcze w lutym,
i bez przerwy coś mnie od nich odrywało – miałem już serdecznie dość.
Swoją drogą w sierpniu b.r. miną 2 lata od czasu kupna niesławnej
„Czarnej Grani”. Zachodzę w głowę, czy do tego czasu uda mi się
pomalować cały zestaw – a zostało jeszcze pięciu chopa, tyluż nobów, i
trzy śmigłowce. Wprowadziłem kilka drobnych zmian w malowaniu – chopaki
mają teraz jaśniejsze uzębienie i wreszcie porządne krzaczki na
podstawkach (trzeba będzie wyrzucić żółte i czerwone, które
zastosowałem malując pierwszą 10-tkę). Płynie stąd ważna nauka: chcesz
mieć mech w odpowiednim kolorze? Kup naturalny i barw sam - najlepiej
bejcą spirytusową. Ekipa wygląda nieco ciekawiej, bo wreszcie
postanowiłem poważniej zaingerować w wygląd - z konieczności
monotonnych – modeli z Czarnej Grani: dodałem naramienniki i trochę
broni ze standardowego orczego boxu. Uff, muszę odpocząć od tej
hałastry, tym bardziej, że czas zacząć wcielać w życie pewien pomysł o
którym niedawno wspomniałem…
niedziela, 25 kwietnia 2010
Sześció fspaniałyh
Posted by Johnny on 18:18



0 komentarzy:
Prześlij komentarz