Trwa warhammerowa ofensywa, przynajmniej na moim skromnym podwórku kolekcjonerskim. Nie dość, że pracuję nad kolejnym odcinkiem do Tytanów, to całkiem nieźle idzie mi wymienianie kolejnych podstawek w armii HE. I całkiem źle idzie mi granie w młotka właśnie. Dzisiejszy tytuł na nawiązanie do tego pierwszego. Zaparłem się i można powiedzieć, że jestem już za półmetkiem całej zabawy. Licząc dokładnie, to zostało mi do wymiany 15 konnych, 30 pieszych, 2 orły i przy okazji 6 najemnych ogrów. Tak więc sporo za mną, ale nie do końca to tak różowo się rysuje, bo w przypadku zmienionych już regimentów muszę jeszcze poświęcić kilka godzin na domalowanie uszkodzeń farby (głównie stóp) i dokleić nieszczęsne krzaczki. W ogóle, jak to rozgrzebałem, to od razu stwierdziłem, że w kilku przypadkach przydałby się dalszy lifting - głównie wymiana sztandarów. Tu z pomocą przyszedł mi Gobos, obdarowując mnie sporym zestawem różnej maści bitsów. Do głowy wpadło też kilka szalonych pomysłów. O tym innym razem. A co z tą logistyką? To proste - zastosowałem większe podstawki dla pieszych i konnych elementów, co można zobaczyć a zdjęciu. W przypadku 20-osobowych klocków pieszych mam po dwie takie ‘ramki’. Usprawnia to wystawianie się do bitwy czy przenoszenie, zupełnie nie przeszkadza w graniu (mam na myśli ściąganie strat).Skoro o stratach mowa, to raczej nie mam się czym pochwalić. Gdyby to ode mnie zależała przyszłość elfiej rasy, to Ulthuan byłby już dawno bezludną wyspą. Trzy bitwy i trzy razy lanie - raz Gobos, dwa razy Prezes. Jest nerw i chęć rewanżu, nie ma co. Trochę urozmaiciliśmy te rozgrywki, bo pojawili się bohaterowie specjalni. Tyrion - on sam. Największy żyjący wojownik Elfów. Hmmmm… ciekawe czemu autorzy księgi nie wyposażyli go w prostą zasadę odporności na psychologię, prawda? Skoro koleś nawiewa przed piątką guli (11 na Ld), to można się nad tym poważnie zastanowić, prawda? Ech… Za tydzień znowu gramy. W ogóle kwiecień powinien być miły pod tym względem - rewanż w młotka, turniej DBA w Bielsku. Nic, tylko brać garściami.


0 komentarzy:
Prześlij komentarz