Właśnie wróciłem z pasa startowego - “Łoś” oblatany, wszystko gra. Efekt kilku wieczorów widać na zdjęciu. Jak pisałem wcześniej, jakość spasowania poszczególnych elementów makabryczna. Do tego malowanie akrylami i pędzlem szczytem modelarskiej jakości nie jest. Ale to się nie liczy ani trochę.
Zdjęcia są dość niewielkich rozmiarów, więc maskują sporo. Kolory urągają historycznej dokładności. Malowanie śmigieł - to na warunki polskiego lotnictwa spora fantazja. Na dobre wyleczyłem się też z pomysłów malowania jakichś większych ustrojstw typu pojazdy do WH40. Do tego typu modeli jednak to tylko emalie, nie mówiąc już o aerografie. Ale co tam, jestem uśmiechnięty od ucha do ucha a krytyki żadnej w tym temacie nie przyjmuję! Bo tu chodzi o znacznie więcej, o!
17th-century Polish Light Cavalry #1 (Hetman Miniatures)
1 tydzień temu


8 komentarzy:
Klasa! Pomijając niedoskonałości modelu samolot jest ekstra. Chętnie bym sobie taki z papieru poskładał. To mi przypomniało, że w półce nadal czeka na mnie messer :)
Proszę bardzo:
http://www.model-hobby.pl/index.php?f=prod&pid=445
Sam się zastanawiam na poważnie! A 'messer' się świetnie zapowiadał (to chyba też był styczeń zeszłego roku?) więc mógłbyś go kiedyś dokończyć!
Szeperd, Łosiu Ty jeden. Czad. Na duże modele bez aerografu, najlepsze sa wash'e.
To mówisz, że powinienem go potraktować brązowym washem? No ale tej dolnej części z niebieska farbą to nie za bardzo przecież...
Wash'e mają "zestarzeć" model. Zrób je przy wylotach broni, silniku... Od dołu lekko "zakurz" itp. Porób lekkie rdzawe zacieki.
No proszę, w piątek trzynastego, Szeperd i Gobos wrzucili po jednym, brązowym samolocie...
Ekhm, ekhm... w który miejscu mój samolot jest brązowy?
Fajny! Ładnie wyszedł! Trochę owiewki nie siadły. Wina modelu, ale można było trochę podszlifować pewnie.
Aż mi się łezka w oku zakręciła, też był moim jednym z pierwszych. I nawet go trochę pomalowałem, mimo strachu przed farbami. ;)
Prześlij komentarz