środa, 14 listopada 2007

Polska drużyna z okresu X-XI wieku

III/62a – Early Polish – 960 AD - 1201 AD 

Przygotowana na potrzeby kampanii Opus Europa, moja pierwsza armia 15mm, jest już od jakiegoś czasu gotowa. Ba! Udało mi się nawet zrobić w miarę porządne zdjęcia. Jednak tym, co zwykle pełni rolę hamulcowego, był opis armii. Wyskrobanie czegoś na glinianej tabliczce zawsze przychodzi mi z trudem. Nadszedł jednak ten wyjątkowy moment chwilowego przezwyciężenia niemocy…

Polska armia z okresu X-XI wieku zwana Drużyną, była tworem doskonale przystosowanym do defensywnej walki w leśnym terenie. Słowianie, w przeciwieństwie do innych nacji tego okresu, nie gloryfikowali wojny i śmierci w walce. Śmierć na polu bitwy była jak każdy inny rodzaj śmierci. Stąd ofensywne działania drużyn książęcych były sporadyczne i zwykle jedynie odwetowe. Mimo to, Drużyna, zawodowe wojsko ekwipowane i utrzymywane przez księcia, była armią bardzo sprawną. 

W jej skład wchodziły dwa główne rodzaje wojsk. Byli to pancerni oraz tarczownicy. Obecnie ciężko powiedzieć czy (pisze o tym np. Andrzej Nadolski w swojej pracy doktoranckiej) pancerni byli tylko jednym rodzajem jazdy, czy też podlegali jakimś podziałom. Wiemy tylko, że przeciwieństwie np. do ciężkiej jazdy Franków, która na otwartej przestrzeni i w zwartej formacji stanowiła znaczną siłę uderzeniową, pancerni na polu walki spełniali jedynie rolę pomocniczą. Ich działania zwykle ograniczały się do okrążania wroga na flankach czy ścinania uciekinierów. Ja jednak postanowiłem zrobić moich pancernych z modeli dość ciężko opancerzonych. Wykorzystując lukę w wiedzy na temat uzbrojenia jazdy wybrałem modele, które najbardziej mi się podobają. Mimo że wizualnie nie sprawiają już wrażenia wojska jedynie pomocniczego, to postarałem się o modele, które będą na tyle dynamiczne, żeby sugerowały szybkość. Pewnym nawiązaniem do pełnionej na polu walki roli, jest również model rzucający włócznią.  

Trzon armii stanowiła piechota, czyli tarczownicy. Tak jak w przypadku pancernych, tak i o nich nie wiemy wszystkiego. Przyjmuje się, że tarczownicy dzielili się na 2 główne rodzaje: wojów uzbrojonych we włócznie i tarcze (stąd nazwa) jak i drugich, dzierżących łuki i prawdopodobnie topory, których wygląd i uniwersalność zastosowań, nie tylko wojskowych najlepiej oddaje dzisiejsza góralska ciupaga. Problematyczne pozostaje też uzbrojenie ochronne używane przez tarczowników. Prawie pewne jest, że używali oni hełmów typu żebrowego. Użycie zbroi budzi większe wątpliwości. Możliwe, że noszono kolczugi, ale ja postawiłem na zbroje skórzane. Tarcze, to kolejna trudna do określenia część uzbrojenia obronnego. Czytałem, że używano podłużnych, okrągłych i migdałowych. Postawiłem więc na mieszankę tych wszystkich rodzajów, wychodząc z założenia, że nie było wtedy większej unifikacji uzbrojenia. Jeśli bacznie się przyjrzycie, zauważycie w tłumie włóczników jednego kapłana. Cóż… próby chrystianizacji terenów Polski podejmowano już w XI wieku, a nawet wcześniej.

Obóz wykonałem na podobieństwo grodu refugialnego, choć były one najpopularniejsze jakiś wiek wcześniej, a grody schronieniowe służyły głównie obronie przed resztkami np. Ordy Avarów. Jednak idea wału ziemnego jeszcze długo dominowała na terenach Polski więc uznałem, że i regufialne grody występowały i w późniejszym okresie. Jeszcze jednym powodem, dla którego postawiłem akurat na ten rodzaj wału jest jego prostota. Inne wały były po prostu bardziej złożone, co na pewno utrudniłoby wykonanie ich na tak niewielkiej podstawce, jaką jest baza pod obóz 8x8cm.

Na koniec coś o estetycznym dodatku do armii, jakim jest uchwyt do ZOC’a. Na figurkę Mieszka trafiłem na jednej z internetowych aukcji i wydała mi się idealnym rozwiązaniem i uzupełnieniem armii. Do tego kształt uchwytu bardzo ułatwia operowanie nim na polu walki. 

Michał Ciemniewski









0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS