czwartek, 14 lutego 2008

Dzień święty święcić

To mogło wydarzyć się tylko w niedzielę. Dnia pańskiego 10 lutego, roku też pańskiego 2008 stał się cud. Pchnięty złożoną sobie poprzedniego dnia obietnicą zabrałem się za dwunastu biczowników. I stało się, cały dzień spędzony nad modelami zaowocował dwunastoma pomalowanymi Flagelantami. To chyba znak, 12 jak dwunastu apostołów, w dodatku biczownicy-pokutnicy, i to wszystko w niedzielę, i jakby tego było mało to 10 luty... no dobra przesadziłem. W każdym razie pierwszy raz udało mi się coś takiego.

Kolejny regiment Imperium odfajkowany, uff. Wielkimi krokami zbliżam się do końca bo pozostał jeszcze tylko jeden regiment plus jakieś niedobitki. Moi Biczownicy składają się z trzech edycji modeli i kilku figurek z Mordheim. Od osobników z karykaturalnie wielkimi stopami z chyba 4 edycji Warhammera, przez 5-edycyjnych rozczochrańców, po jak na razie najładniejszych pokutników z poprzedniej edycji. Podoba mi się ten oddział, który jest taką tęczą i przekrojem przez lata historii tego systemu. Pozwala porównać zmiany i postęp w modelach i uronić łezkę po starych dobrych czasach.

Regiment jest raczej pomalowany na szybko i bez sensacji. Chyba chęć skończenia armii i ciągoty do wampirów zmuszają mnie do takich posunięć. Ze względu na specyficzny charakter tej jednostki nie przyporządkowuję jej do żadnego regionu. Jest to raczej zbieranina grzeszników z całego Imperium, którzy aby odkupić swoje winy walczą dla Sigmara. Czas teraz zabrać się za ostatnią ekipę czyli Wolną Kompanię.

PS. Galerię imperialną aktualizowaną w miarę na bieżąco znajdziecie pod tym linkiem.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS