piątek, 15 lutego 2008

Cisza jak makiem zasiał

Nie dość, że mój blog zarósł pajęczynami, to jeszcze od bardzo dawna nie było na nim nic o tym, co też dzieje się na moim warsztacie. Ci, którzy zaglądają do mojego bloga mogą jednak zobaczyć w swoistym podglądzie, że coś się cały czas rusza, choć nie w takim tempie jakbym sobie tego życzył.

Moje iberyjskie wycieczki nabrały tempa ledwo dobudzonej dżdżownicy i pełzają ku przodowi z typowo angielską flegmą. W pudełeczku wylądowało swego czasu kilku nowych wojowników, zasilając podlistę II/39a i częściowo zapewne II/39c. Tymczasem czekają mnie z dawna odkładane zakupy w postaci metalowych figur Celtyberów w kolczugach i z włóczniami (dziękuję za namiary na sprzedawców Pablo!), których już zamówiłem i dodatkowego pudełka plastikowych wojaków firmy HaT. Nim jednak wrócę do malowania Hiszpanów czeka mnie jeszcze obowiązek (wcale nie przykry) dokończenia mojej armii do zbliżającej się wielkimi krokami kampanii. O tych pracach napiszę już jednak następnym razem.

Prócz komponowania kolejnych armii do DBA, wziąłem również udział w kolejnej naszej „zgiełkowej” zabawie, której efekty zobaczycie na naszych łamach już w przyszłym tygodniu. Uchylając jednak rąbka tajemnicy, mogę powiedzieć, że tym razem będziecie mieli okazję zobaczyć, w jaki sposób poradziliśmy sobie z zadaniem kompozycyjnym przewyższającym stworzenie fikuśnej podstawki pod figurkę. Praca zajęła mi nieco czasy, ale z efektów jestem dość zadowolony i wprost umieram z ciekawości waszych komentarzy.

No dobrze, na dziś wystarczy. Blog nieco odkurzony i nawet podłoga umyta. Mam nadzieję, że będzie mi się wchodziło tu przyjemniej i częściej będę miał coś do napisania. Do zobaczenia więc!

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS