Po dłuuuugiej przerwie wracam z kolejnym wpisem. W sumie nie miałem za bardzo o czym pisać to nie pisałem. Od 2 miesięcy kompletny brak weny i malarskiej i pisarskiej wyłączył mnie z blogowego świata. Codziennie sobie powtarzałem żeby wziąć się w garść i malować, malować, malować. Jakoś nie wychodziło. Co jakiś czas dzióbnąłem troszeczkę to w armii wampirów, to w imperialnej, a to znowu w Rusach do DBA. Niestety żadnych konkretnych działań nie udało mi się zrealizować, ale może te drobiazgi zaowocują w przyszłości.
Wracając do tematu, kilka dni temu wziąłem się w sobie i postanowiłem w końcu dokończyć moich imperialnych kuszników. Częściowo zmotywowała mnie zbliżająca się reedycja podręcznika Vampire Counts. Chciałbym mieć końcówkę malowania Imperium w okolicach wydania nowej księgi, żeby zabrać się z czystym sumieniem za nieumarłych. Czasu zostało niewiele, miesiąc na 40-kilka figurek. Liczę tylko regimenty ponieważ bohaterów zostawiam sobie na powolny „deser”. Herosi muszą być dopieszczeni i będę z malowania ich czerpał mnóstwo przyjemności.
Kusznicy pomalowani zostali w barwy Wissenland czyli biało – szarzy. Żadnego niesamowitego efektu po prostu pomalowany oddział. Za radą Szeperda postanowiłem zrobić im kusze w nietypowym odcieniu mahoniu. No, to tyle, do roboty.



0 komentarzy:
Prześlij komentarz