No właśnie chciałem się przekonać, jak to jest z tym robieniem podstawek do pojedynczych figurek, obalić własne uprzedzenia, mity, lenistwa i stereotypy. Skoro poświęcam kilkanaście do kilkudziesięciu godzin pojedynczym modelom, to czemu nie miałbym poświęcić do pół godziny podstawkom, na których później są prezentowane. No właśnie, czemu? Przed wakacjami kupiłem takiego jednego delikwenta, co mnie zawsze modelarsko kręcił. No i zaszalałem. Kamienie znad Bałtyku, roślinki z green stuffu, małe kamyki, drobny piasek, trochę luzu w aranżacji. Na razie wygląda przyjemnie. Ba, bardzo naturalnie. Aż się boję, że nie odtworzę tego efektu ‘naturalności’ farbami. Jak to widzicie?


0 komentarzy:
Prześlij komentarz