niedziela, 23 sierpnia 2009

Mag - dla Gobosa

Gobos skończył już niemal malowanie swojej imperialnej armii. O ile dobrze pamiętam, została mu jeszcze wolna kompania. Nade wszystko zaś bohaterowie, których zachował sobie na koniec, żeby dopieścić, odpykać i zwieńczyć całą kolekcję tak mocnymi akcentami (jestem przekonany, że takie będą). Kiedy się ostatnio widzieliśmy, przyjrzałem się temu jego bohaterskiemu stadku. Jest parę sztuk, w tym kilka tłustych. Zapytałem więc, czy mógłbym jakiegoś pomalować, niekoniecznie Karla Franza. Ot, tak po koleżeńsku, jak malarz malarzowi. Gobos się oczywiście zgodził a ja wybrałem sobie pieszego maga, którego można zobaczyć właśnie na zdjęciu. Sam nie wiem, co to za edycja, ale chyba dość wiekowa. W niczym to jednak nie przeszkadza bo model trzyma swoim wzorem dobry poziom. Skoro bohater, to należała mu się jakaś konkretniejsza podstawka. Na warsztat poszedł więc korek, suszona gąbka i nasiona brzozy. Mam nadzieję, że nie będzie się zanadto odcinać od armii Gobosa - ewentualnie sobie jakoś podmaluje, żeby bardziej pasowało. Natomiast dopiero teraz trafia do mnie, że w kwestii doboru kolorów, to chyba walnąłem gafę. W zasadzie od początku myślałem o nim, jako magu szarym (Grey Order) i tak też jakoś dobrałem kolory (płaszcz). Najwyraźniej pomieszałem jednak koncepcję z Lore of Beasts, na którą wskazywałyby atrybuty w postaci zwierzęcych czaszek przy pasku, kiedy postanowiłem użyć naturalnych, rustykalnych kolorów dla koszuli czy fartucha. Sam nie wiem. Wiem za to, że nie do końca udały się tatuaże na prawym przedramieniu. Ale co tam! Wyszedł całkiem przyjemnie i wkrótce, mam nadzieję, Gobos będzie mógł go ocenić na żywo.

0 komentarzy:

Prześlij komentarz

RSS FeedRSS