Ledwie nowy rok się zaczął a już miesiąc minął… tak, wiem … bardzo oryginalne spostrzeżenie! Niemniej prawdziwe a dodatkowo daje pretekst do pierwszych podsumowań. I faktycznie - styczeń w moim skromnym warsztacie malarskim (i wokół niego) był niewątpliwie rzymskim miesiącem. Dosłownie pożarłem dwa pierwsze tomy powieści pt. Imperator – jest to jedna z najnowszych książek, poświęconych Człowiekowi Roku 2006 w plebiscycie Bitewnego Zgiełku, czyli samemu Juliuszowi Cezarowi. Ponadto zaglądałem od czasu do czasu (a muszę wreszcie przyłożyć się do jednokrotnego czytania) do ilustrowanego albumu z serii „Tak żyli ludzie” – wybrałem oczywiście egzemplarz poświęcony czasom rzymskim. Bliżej zaś malowania: obok elementu jazdy, o którym pisałem wcześniej, udało mi się skończyć dwa elementy bladów. Prezentuje je na zdjęciu tuż przed wykończeniem podstawek, naniesieniem ostatnich poprawek i pokryciem matowym lakierem. Inaczej, niż w przypadku poprzednio malowanych legionistów, podszedłem do tematu pancerzy – tym razem użyłem kolorów brązowych (bez metalicznego złotego), ponieważ chciałem uzyskać efekt imitacji zbroi skórzanej.
Oba elementy można obejrzeć na terenie obozu rzymskiego, który końcem stycznia przybrał ponury, żeby nie powiedzieć: mroczny, odcień. To akurat efekt pokrycia makiety czarnym farbą podkładową. Wcześniej oczywiście powierzchnia wykonana ze styroduru została pokryta odpowiednią warstwą piasku.
Przede mną luty – pora na ostatnie prace wokół legionu. Malowanie obozu, element generalski i ostatni element bladów. Przede wszystkim zaś muszę dla mojego legionu znaleźć nazwę – zwięzłą, niebanalną i budzącą respekt.


0 komentarzy:
Prześlij komentarz