Właśnie – niech to! Być na czele stawki i stracić prowadzenie na finiszu to kiepskie uczucie. Byłem niemal pewien, że wygram maraton malarski do kampanii Mars Ultor. I jak zwykle, gdy jestem czegoś pewien, stało się inaczej. Robson podniósł orła nad swoim pełnym legionem i odmaszerował Via Flaminia, zostawiając mnie z ukłuciem zazdrości, uczuciem porażki i chmurą kurzu, wzbitą podbitymi sandałami legionistów. Pozostaje mi zabawić jeszcze nieco na Polu Marsowym, poczekać na wodza (ostatnia figurka do pomalowania w moim legionie) i ruszyć śladem konsula Robsona. Konsulu – na twoją cześć mój trębacz zagra ci na trąbie! Jakieś życzenia co do utworu?
wtorek, 20 lutego 2007
Niech to...
Posted by szeperd on 14:17


0 komentarzy:
Prześlij komentarz